Pilot odmówił prezydentowi. "Czułem, że walę głową w mur"
Major Grzegorz Pietruczuk opowiada w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" co go spotkało, gdy w 2008 r. odmówił prezydentowi Kaczyńskiemu lotu do objętej wojną stolicy Gruzji. Wyznaje, że najbardziej dotknęły go posądzenia o tchórzostwo.
- Klich nie chce mówić, jak naciskał na pilotów
- Tajna notatka: Były naciski na pilota Tu-154
- Wraca sprawa incydentu gruzińskiego. Śledczy proszą o pomoc
- Odmówił lądowania w Gruzji. Nowe fakty
- Oto tablice na cześć ofiar katastrofy
- 34 ofiat ataku irackiego wojska na obóz Irańczyków
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
- Latam do Iraku, do Afganistanu, latałem w czasie konfliktu do Bośni, do Czadu i nigdy strachu nie czułem. Odmowa prezydentowi wymagała wielkiej odwagi - podkreśla pilot i ujawnia okoliczności towarzyszące tamtym wydarzeniom. "To <tchórzostwo> zabolało mnie najbardziej. Dla żołnierza to największa obelga. Ja po prostu starałem się wykonywać swoją pracę jak najlepiej" - stwierdza mjr Pietruczuk. Zapewnia jednak, że "od początku do końca" był przekonany o tym, że postępuje słusznie.
O tym, że samolot ma lecieć nie do Gandży w Azerbejdżanie, a do gruzińskiej stolicy, powiedzieli majorowi prezydenccy ministrowie: Władysław Stasiak i Maciej Łopiński. Pilot odpowiedział, że najpierw musi sprawdzić, czy możliwe jest bezpieczne lądowanie w Tbilisi. Okazało się, że wie zbyt mało, by wykonać zadanie. "Nie mieliśmy zgody dyplomatycznej na lot do Gruzji, nie mieliśmy informacji o sytuacji pogodowej na lotnisku, o jego stanie, o systemach nawigacyjnych. Tam trwał konflikt zbrojny. Nie wiedziałem, czy będę miał jakąkolwiek łączność radiową. I wreszcie nad terytorium Gruzji operowały rosyjskie samoloty bojowe" - wylicza Pietruczuk.
Pilot mówi także, że gen. Krzysztof Załęski, p.o. dowódca wojsk lotniczych, pytał go, czy na stanowisku kapitana może go zastąpić drugi pilot, Arkadiusz Protasiuk. "Nie było takiej możliwości, bo wtedy Arek nie był wyszkolonym dowódcą załogi" - wyjaśnia major. Dodaje jednak, że nawet gdyby było to wtedy możliwe, Protasiuk - który był świadkiem całej tej sytuacji - także odmówiłby lotu do Tbilisi.
"Miałem wrażenie, że walę głową w mur. Bo na moje racjonalne argumenty nie było żadnej merytorycznej argumentacji. Żadnej. Była tylko argumentacja polityczna, że musimy wylądować przed prezydentem Sarkozym" - przekonuje pilot.
Pietruczuk nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie czy według niego przyczyną niezrozumiałych decyzji kpt. Arkadiusza Protasiuka mogły być naciski na niego, by lądował w Smoleńsku. - "Przez głowę mi przeszło, że tak mogło być", powiedział tylko.


























~jaspa2011-03-30 11:28
Dlaczego milczy teraz pseudo bohater /także cypryjski/ niejaki krasnal KARSKI???Schował się za plecy Prezesika???
~jaspa2011-03-30 11:23
re-mac Pleciesz bzdury. Ty pracowałbyś za dywan Prezydentowi, by odmówić trzeba mieć odwagę i KRĘGOSŁUP. Tobie niestety go brakuje.
~kurdupel2011-03-30 11:21
Prezydent Kaczyński spieszył się do Gruzji, by być przed Sarkozym, jak jego brat Prezes przed Premierem Tuskiem do Smoleńska, po katastrofie. Jeźdźcy bez głów. Politykierzy nie najwyższych lotów.
~Maslanov2011-03-30 11:20
RE: Greg
W normalnej firmie gdyby szef wymusił działanie niezgodne z prawem lub wręcz niebezpieczne , sam wyleciałby na zbity pysk za brak kompetencji i nieprzydztność na zajmowanym stanowisku.Zarówno jemu jak i wykonującemu takie polecenia można postawić konkretne zarzuty.
~Gerg2011-03-30 10:07
Gdyby odmówił szefowi w jakiejkolwiek innej firmie to byłby już na bruku-takie są realia wszędzie na świecie, a szczególnie w Polsce. Jeśli nie zostałby zwolniony bezpośrednio, to przyczyna jakaś znalazłaby się w niedługim czasie. Dobrze o tym wiedzą wszyscy, aktorzy, redaktorzy, pracownicy tysięcy firm, wojskowi.
Ten pilot nie ma czym się chwalić i robić z siebie żadnego bohatera. Pracownik IPN napisał książkę wbrew zaleceniom władzy PO Tuska, stracił wszystko, była nagonka w prasie, kontrolowano jego maturę, czy nie ścigał, szukano haków innych. I nic, ale człowiek został zniszczony psychicznie, nie może pracować na żadnych ważnych stanowiskach. Ukamienowanie metodą PO, i Tuska.
A pilot niech się nie odzywa, bo się ośmiesza.
~putin2011-03-30 09:19
Pokaz gacie chyba się sfajdałeś
~effa2011-03-30 09:13
Przyczynę katastrofy już znamy, za wszelką cenę /nawet życia/ trzeba było wylądować, bo inaczej prezydent nie zebrałby politycznych punktów przed wyborami.
~stary2011-03-30 08:43
Wymuszanie na dowodcy samolotu zmiany jego decyzji jest dzilaniem terorystycznym niezaleznie od intencji i stanowiska zajmowanego przez te osobe.Od szefa BOR chcialbym sie dowiedziec czy fuhkcjonariusze ochrony bylego Prezydenta mieli w obowiazkach chronic go przed nim samym.Potrzeba takiego obowiazku jest bez dyskusyjna na co wskazuja incydenty nad Gruzja,incydenty nad granica Osetynska ikatastrofa smolenska.Uprawnienia oficera nie powinny sie ograniczac do perswazji ale i do fizycznego przymusu w celu ochrony "dobra narodowego" jakim jest glowa panstwa i towarzyszacy ludzie.
~Maslanov2011-03-30 08:02
RE:zapytanie
Czy wiesz jak działają systemy przeciwlotnicze?Chyba nie bardzo , bo byś takich farmazonów nie głosił.Sarkozy miał lot zapowiedziany do Tbilisi ,więc jego piloci mieli przydzielony korytarz do lotniska i znak rozpoznawczy , zaakceptowany przez obie wojujące strony (tak w uproszczeniu).Polski tupolew miał korytarz do Gandży i jego obecność w przestrzeni powietrznej nad rejonem ruzji nie była anonsowana.Oznacza to , że systemy OPL OBYDWU stron :Rosji i Gruzji nie wiedziały o jego obecności .Tam trwała wojna.Wystarczyłoby , aby tylko jeden ruski lub gruziński system działał w reżimie automatycznym i tupolewa nie rozpoznał jako swojego lub neutralnego i pier... z wyrzutni to po ciała poległych nie trzeba by wysyłać jankeskiego transportowca.Wystarczyłaby kurierska przesyłka."Ruski liotczik" zrobił to co powinien zrobić , ale zamiast medalu za uratowanie dupy bałwanowi , wyleciał z armii. Oleju do głupich łbów też nie nalał.
~Zapytanie2011-03-30 06:41
Była tylko argumentacja polityczna, że musimy wylądować przed prezydentem Sarkozym" - przekonuje pilot.
Sarkozy wylądował bezpiecznie w Tbilisi - czy pilot stawia tezę że piloci prezydenta Francji to kamikadze? A może naciskał na nich dowódca sił powietrznych Francji? A może ś.p. Kaczyński miał rację i to było tchórzostwo?
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!