Wykładowca wyłudzał pieniądze? Jest już akt oskarżenia
Były wykładowca jednej z krakowskich uczelni odpowie przed sądem za korupcję. Mężczyzna sprzedawał studentom skrypty do egzaminu, które były niezbędne do jego zaliczenia. W ten sposób uzyskał ponad 25 tysięcy złotych. Teraz grozi mu do 10 lat więzienia.
- Prorektor Uniwersytetu uznany za kłamcę lustracyjnego
- Jedna trzecia Polski to strefa biedy. Tutaj zupełnie nie ma pracy
- Śmiałe decyzje uczelni. Nowe kierunki zadziwiają
- Studencie! Masz szansę na karierę naukową na prestiżowych uczelniach
- Zagraniczne stypendia dla licealistów. Ruszył nabór
- Na uczelniach nie wiedzą ile kosztują ich studia
- Student dostanie nawet pięć tysięcy złotych za dobrą naukę
- Polską szkołą trzęsie finansowy układ wójta z dyrektorem
- Korupcja przy udzielaniu koncesji na gaz łupkowy. Wielka akcja ABW w ministerstwie!
- Oszuści chcieli wyłudzić w Poznaniu 250 mln funtów!
- Wyłudzili miliony złotych. Są w rękach policji
- Policja zatrzymała ludzi, którzy wyłudzili milion zł z PFRON
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prokuratura oskarżyła obecnego emeryta Romana S., że od 2004 do 2010 roku, pełniąc funkcję publiczną wykładowcy-egzaminatora, sprzedawał studentom skrypty lub konspekty niezbędne do zdania egzaminu.
Za kupno materiałów można z nich było korzystać podczas egzaminu. Według prokuratury, forma egzaminu była tak dobrana, że do jego zdania niezbędne było posiadanie tych materiałów.
Z ustaleń prokuratury wynika, że wykładowca za 30 zł udostępniał do skserowania opracowane przez siebie konspekty. Kopie opatrywał swoim podpisem z datą, wymagał także podpisania ich przez studenta. Podobnie podpisywane z datą były egzemplarze skryptu - jeżeli student zakupił je w księgarni uczelnianej, musiał okazać paragon.
Wykładowca informował studentów, że co roku aktualizuje materiały i na egzaminie wymaga podania aktualnych definicji. Tworzył listę studentów, którzy zakupili materiały.
W śledztwie prokuratura przesłuchała ponad 200 studentów. Były wykładowca nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że nie zgadzał się na rozpowszechnianie opracowanych przez siebie konspektów, a studenci nie musieli z nich korzystać. Jednak dla ich wygody opracował dwie formy egzaminu, z których jedna wymagała korzystania z jego materiałów. Wyjaśnił także, że odnotowywał nazwiska studentów, którzy nabyli jego materiały, bo chciał wiedzieć, ilu z nich będzie zdawało egzamin na podstawie jego opracowań.
Źródło: PAP



























~danny2012-01-05 09:43
Brawo Kraków, miasto sredniowiecznych uniwersytetow. Umiecie strofować innych.
~Benek2012-01-04 23:40
No to postępował jak na renomowanej amerykańskiej uczelni.
~BOBO2012-01-04 17:57
Każdy orze jak może,biorąc przykład z GÓRY.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!