Według Bodnara Trynkiewicz nie nie wie, w jakiej sytuacji się znajduje i nie jest w stanie zrozumieć wszystkie aspektów prawnych, które go dotyczą.

Bodnara niepokoi fakt przeprowadzenia przeszukania w celi zabójcy - zaraz po tym, jak Ministerstwo Sprawiedliwości przegrało wniosek o zabezpieczenie, a także pod jego nieobecność, w czasie, kiedy się odbywa rozprawa. - Według mojej oceny jako prawnika, pan T. odbył karę pozbawienia wolności 25 lat i nie ma podstawy prawnej do dalszego przetrzymywania - dodał.

Materiały sfabrykowano i podrzucono? - Trudno mi jest powiedzieć, bo wydaje mi się, że w takiej sytuacji ministerstwo mogłoby udostępnić protokoły przeszukań - no i zobaczymy, co się będzie dzisiaj działo - mówi Bodnar. - Powstaje pytanie, czy czasami nie jest to próba przerzucenia odpowiedzialności za sprawę na prokuraturę - żeby powiedzieć: "Oto, prokuraturo, składamy zawiadomienie, to teraz wnioskujcie o areszt i to na was będzie spoczywała odpowiedzialność, że dopuszczacie do uwolnienia - czy na sądzie, który być może nie orzeknie tego aresztu" - twierdzi.

Nas czeka dokładnie taki sam proces jak Niemcy, które miały podobny problem z podobnym ustawodawstwem. Pan minister Królikowski i twórcy ustawy są tego świadomi, że te wszystkie przypadki - pana T., i pana Pękalskiego, i kolejnych osób - będą się kończyły i w naszym Trybunale Konstytucyjnym i w Europejskim Trybunale Praw Człowieka i będzie musiało dojść do uregulowania, jak tego typu ustawodawstwo powinno wyglądać - mówi Bodnar.