- Ci ludzie szukali bezpieczeństwa, ale na wyjazd do Polski zostali po prostu naciągnięci przez jeden z chrześcijańskich kościołów współpracujący z Fundacją Estera. Syryjczycy zostali oszukani - ocenia Kazimierz Gajowy.

Orientalista twierdzi, że ta grupa została wręcz zwerbowana. - Myśleli, że w Polsce czekają na nich rajskie warunki i będą mogli w spokoju przeczekać zagrożenie. Teraz mają przyjąć u nas azyl, podczas, gdy nikt z nich tego nie chce - tłumaczy. Przyjechali do nas z nastawieniem, że pobędą tu rok i tak przeżyją syryjską gehennę. Później planowali albo wrócić do Syrii, albo jechać dalej na Zachód.

- Niektóre syryjskie rodziny sprowadzone do Polski uciekły - mówi Kazimierz Gajowy.

Przyznaje, że wie o kilku, które są w Szwecji i w Niemczech. Te osoby uciekły bez dokumentów. - Papiery pobytowe, które dostali u nas miesiąc temu nie są już ważne - dodaje.

Fundacja Estera miała zadbać o godziwe warunki życia Syryjczyków w Polsce. - Tymczasem zaoferowała rzeczy godne pożałowania - ocenia Kazimierz Gajowy.

Na pokazanych mu zdjęciach z miejsc zakwaterowania widać jak na kilkunastu lub kilkudziesięciu metrach kwadratowych śpi po siedem osób.

Czekamy na stanowisko Fundacji Estera w sprawie tych zarzutów. Organizacja zapowiadała, że zamierza do Polski sprowadzić kolejne osoby. Podawano, że do naszego kraju w sumie ma być sprowadzonych 1500 Syryjczyków.