Jak podał w komunikacie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Leszek Karp, podejrzany był przesłuchiwany w sprawie wypadku w charakterze świadka i zataił informacje dotyczące pojazdów użytkowanych przez sprawcę wypadku oraz dotyczące okoliczności powstania uszkodzeń na samochodzie osobowym marki Skoda, którym spowodowano wypadek.

Podejrzany nie przyznał się do przedstawionych mu zarzutów i odmówił złożenia wyjaśnień. Zastosowano wobec niego dozór policyjny oraz zakazu opuszczania kraju.

Kobieta, również zatrzymana w niedzielę w tej sprawie, została we wtorek zwolniona bez przedstawienia zarzutów. Jak zaznaczył rzecznik prokuratury, będzie ona przesłuchana tylko w charakterze świadka.

Do wypadku doszło w sobotę przed północą. Jak wyjaśniał rzecznik prokuratury, sprawca i ofiary wypadku znali się. 21-latek pracował razem z mężczyzną, który zginął w wypadku. Rodzina wracała właśnie do swojego domu po spotkaniu towarzyskim organizowanym przez sprawcę wypadku w jego domu. 21-latek po imprezie pojechał na stację paliw. Wracając, na łuku drogi z dużą prędkością wjechał w idącą poboczem rodzinę. Kierowca uciekł samochodem z miejsca zdarzenia nie udzielając pomocy poszkodowanym.

Przypadkowy kierowca zobaczył na poboczu ciało dziecka i zawiadomił pomoc. Na miejscu zdarzenia znaleziono w sumie ciała trzech osób: małżeństwa w wieku 36 lat oraz ich 10-letniego syna, porozrzucane kilkanaście metrów od siebie. Dwie osoby były reanimowane, niestety bezskutecznie.

W niedzielę policja aresztowała podejrzanego. To mieszkaniec miejscowości, w której doszło do tragedii. W garażu mężczyzny policja znalazła rozbity samochód.

W trakcie przesłuchania 21-latek przyznał się do spowodowania wypadku i złożył wyjaśnienia, w których opisał przebieg wypadku i jego okoliczności. Przyznał on, że wcześniej spożywał alkohol w znacznych ilościach. Kierowca zeznał, że nie pamięta przebiegu wypadku, bo był zbyt pijany.

W poniedziałek nowosądecka prokuratura przedstawiła 21-letniemu kierowcy zarzut spowodowania wypadku drogowego, w którym zginęły trzy osoby, ucieczki z miejsca zdarzenia i nie udzielenie pomocy poszkodowanym. Grozi mu do 12 lat więzienia