Mapa "TPB Tracker Geo Statistics" przedstawia aktualne (z opóźnieniem najwyżej 15-20 minutowym) statystyki pokazujące skalę piractwa w każdym kraju. Można sprawdzić nie tylko liczbę aktywnych internautów ściągających pliki, ale również procentowy udział kraju na świecie.

Niekwestionowanym liderem są Chiny, które stanowią ponad 25 procent wszystkich użytkowników. Wysoko są również Stany Zjednoczone - 12 procent. 7,6 procent stanowią użytkownicy z Hiszpanii. Biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców i użytkowników internetu równie wysoko na tle innych krajów wypada Polska. W niedzielne południe pliki ściągało ponad 35 tysiący Polaków, którzy stanowią 2,5 procent wszystkich piratów. W sobotę po południu statystyki te sięgały 4 procent. Jak to wygląda w innych europejskich krajach? Czechy - 0,3 procent, Słowacja - 0,2 procent, Niemcy - 1,7, Szwecja - 1,9 czy Włochy - 2,7. Trochę więcej piratów niż w Polsce jest w Wielkiej Brytanii - 4,5 czy Francji - 3,5 procent.

"Są to kolejne badania, które pokazują, że Polacy ściągają z sieci dużo i chętnie" - mówi DZIENNIKOWI ekspert Mediarecovery Zbigniew Engiel. "Przyczyn tego zjawiska jest wiele, przede wszystkim zbyt wysokie ceny oprogramowania czy gier jak na polskie zarobki, oraz brak edukacji wśród młodych użtkowników internetu" - a takich w Polsce jest najwięcej. Są oni nauczeni, że za rzecz niematerialną taką jak program można ściagnąć za darmo i nie trzeba za nią płacić. Trzeba zmienić takie nastawienie i uświadamiać, że to jest taka sama kradzież jak zabawki, samochodu czy jakiegoś ubrania" - dodaje.

"Statystyczny Kowalski w Polsce ma w domu oprogramowanie komputerowe wartości 5 tysięcy złotych, nie licząć filmów, gier czy muzyki. Rekordzista z jakim się spotkaliśmy posiadał nielegalne programy o wartości 3,6 milionów złotych" - mówi Engiel. "W 2007 roku straty z tytułu piractwa w Polsce wyniosły pół miliarda dolarów" - dodaje.

Szwedzki serwis "The Pirate Bay", czyli Zatoka Piracka od lat wzbudza kontrowersje. Nalot policji na stronę, do którego doszło 31 maja 2006 roku, wywołał ogromną falę protestów użytkowników. Spowodował on, że zamknięty przez policję serwer po kilka dniach znów zaczął działać. TPB nie umożliwia bezpośrednio ściągania plików, ale podaje dokładny adres strony na której można znaleźć i pobrać potrzebne pliki.

Zobacz internetową mapę piractwa