Iran stawia warunki

Donald Trump kilka dni temu ostrzegł władze Iranu, by zawarły układ w sprawie swojego programu jądrowego, grożąc przy tym kolejnym, "dużo gorszym" niż w czerwcu, atakiem na ten kraj. Na Bliski Wschód kilka dni wcześniej przybyła grupa uderzeniowa amerykańskiego lotniskowca USS Abraham Lincoln.

Reklama

Jeśli druga strona się niepokoi, możemy obniżyć poziom wzbogacenia z 60 proc. do 20 proc, ale muszą zaoferować coś w zamian - powiedział admirał Ali Szamchani, doradca rządzącego Iranem ajatollaha Alego Chameneia w poniedziałek wieczorem w obszernym wywiadzie dla libańskiej stacji Al-Majadin.

Dodał, że uran wzbogacony do poziomu 60 proc. - czyli bliski jakości materiału w broni jądrowej - ma przede wszystkim przeciwdziałać "spiskom wrogów" i w dalszej kolejności służyć jako karta przetargowa w trakcie rozmów pokojowych.

Iran jest gotowy do rozmów z USA

Reklama

Polityczny doradca Chameneia, występując w mundurze wojskowym, zaznaczył, że negocjacje dotyczą wyłącznie Stanów Zjednoczonych, ponieważ - w jego ocenie - państwa europejskie wykazały bezradność po wycofaniu się prezydenta USA Donalda Trumpa z porozumienia nuklearnego z Iranem w 2018 roku.

Wyraził też gotowość do bezpośrednich i pośrednich rozmów z USA, stawiając warunek, że rozmowy muszą odbywać się bez atmosfery gróźb i być ograniczone wyłącznie do kwestii nuklearnej.

Szamchani powiedział, że nie wiadomo, ile wzbogaconego uranu znajduje się na terytorium Iranu, ponieważ część zapasów znajduje się pod gruzami po atakach bombowych przeprowadzonych przez Izrael i USA w czerwcu 2025 roku i jak dotąd nie podjęto próby ich wydobycia.

Negocjacje z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (MAEA) polegają – według niego – na oszacowaniu ilości zapasów, unikając ryzyka przy wydobyciu.

Iran ostrzega, że konflikt przekształci się w wojnę

W kontekście zagrożeń wojennych Szamchani ostrzegł, że każdy przyszły konflikt przekształci się w szeroką wojnę regionalną, ponieważ infrastruktura wojskowa wrogów Iranu rozmieszczona jest w całym regionie Bliskiego Wschodu. Chodzi m.in. o amerykańskie bazy, które znajdują się w takich krajach jak Katar, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska.

Dla Iranu nie ma rozróżnienia między USA a Izraelem, więc każda amerykańska agresja spotka się z reakcją także wobec Izraela – podkreślił Szamchani.