Rose mógł naruszyć Konwencję wiedeńską

Zdaniem specjalisty od protokołu dyplomatycznego, dra Janusza Sibory, Tom Rose swoimi wpisami mógł naruszyć Konwencję wiedeńską o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r. - podstawowy dokument regulujący zasady stosunków dyplomatycznych między państwami, hierarchię przedstawicieli dyplomatycznych oraz ich uprawnienia.

Reklama

Gdzieś istnieje granica przywilejów i gościnności wobec przedstawicieli dyplomatycznych innych państw. Ambasador oczywiście reprezentuje swój kraj i swojego prezydenta, ale w myśl Konwencji wiedeńskiej nie powinien ingerować w sprawy wewnętrzne państwa przyjmującego. Robiąc to, wykracza poza przysługujące mu przywileje dyplomatyczne - ocenił Sibora.

Ewidentne naruszenie protokołu

Jego zdaniem przejawem takiego wkraczania w sprawy wewnętrzne było wyraźne rozróżnienie między Czarzastym a Tuskiem w pierwszym wpisie, co można interpretować jako próbę dzielenia koalicji. Również drugi wpis ambasadora, skierowany do premiera Tuska, w którym zwraca on polskiemu szefowi rządu uwagę, że "chyba się pomylił", jest - zdaniem eksperta - ewidentnym naruszeniem protokołu.

To jest obraźliwe i stanowi swego rodzaju policzek dla premiera; czegoś takiego nie stosuje żaden zawodowy dyplomata. Zapewne pan ambasador opublikował ten wpis bez konsultacji z Departamentem Stanu, a być może nawet bez uzgodnień z pracownikami ambasady - ocenił Sibora.

Na taki przebieg wydarzeń może również wskazywać - jego zdaniem - trzeci wpis ambasadora Rose’a, w którym zagroził on wycofaniem wojsk amerykańskich z Polski, który jednak po jakimś czasie został usunięty, być może właśnie po sugestiach ambasady.

Reklama

Ekspert zwraca jednocześnie uwagę, że uprawianie "dyplomacji twitterowej" jest zazwyczaj bardziej skierowane do odbiorcy zewnętrznego niż stanowi faktyczny kanał komunikacji dyplomatycznej.

Rose zapewne otrzymał instrukcje z Departamentu Stanu

Nieco inny pogląd zaprezentował były wiceminister spraw zagranicznych oraz były ambasador Polski w Ukrainie Bartosz Cichocki. Jego zdaniem obecnie normą jest wydawanie oświadczeń dyplomatycznych za pośrednictwem portalu X, czyli dawnego Twittera, i praktykę tę stosują nie tylko Amerykanie.

Jeśli jest to oficjalne konto, taki wpis ma taką samą rangę, jak oficjalne oświadczenie - zwrócił uwagę Cichocki. To nasza nowa rzeczywistość, ponieważ chodzi o bezpośrednie dotarcie do opinii publicznej, a temu właśnie służą media społecznościowe - dodał.

Zdaniem Cichockiego ambasador Rose po prostu zakomunikował decyzję swojego rządu o zerwaniu wszelkich kontaktów z marszałkiem Czarzastym, dlatego nie można tego uznać za ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski. Można dyskutować, czy wypowiedź Czarzastego zasługiwała na taką reakcję, ale Amerykanie najwyraźniej uznali, że tak. Zapewne jednak Rose sam sobie tego nie wymyślił, lecz otrzymał instrukcje z Departamentu Stanu i je ogłosił. To nie jest ingerencja w nasze sprawy - ocenia Cichocki. Protokolarnie trudno coś Amerykanom zarzucić: ambasador Rose nie był niekulturalny, nie używał też słów niecenzuralnych - dodaje.

Przyznał, że Rose mało elegancko odpowiedział na wpis premiera Tuska, ale zrobił to już z konta prywatnego.

Były ambasador zwraca jednocześnie uwagę, że za czasów Trumpa amerykańska brutalność w stosunkach międzynarodowych stała się w pewnym sensie normą - sam prezydent USA często grozi choćby wprowadzeniem ceł. To jest dyskusja o nowych czasach, ale nie o protokole - zaznaczył Cichocki.

Faktem jest jednak - przyznał Cichocki - że jeśli mocarstwo i nasz główny sojusznik ogłasza wszem i wobec, że nie będzie utrzymywać kontaktów z drugą osobą w państwie, to można to uznać za poważny kryzys.

Czarzasty nie będzie zapraszany przez ambasadę USA

Obaj eksperci przyznali zarazem, że zapowiedź Rose’a będzie miała konkretne konsekwencje dyplomatyczne rzutujące na relacje polsko-amerykańskie.

Ambasadora USA zapewne nie będzie na zaplanowanym jeszcze w tym miesiącu tradycyjnym exposé szefa MSZ w Sejmie. Z kolei marszałek Czarzasty zapewne nie będzie zwyczajowo zapraszany na różnego rodzaju imprezy okolicznościowe czy rocznicowe organizowane przez Ambasadę USA. Co oczywiście nie oznacza, że takich zaproszeń nie będą otrzymywać inni przedstawiciele polskiego Sejmu, np. wicemarszałkowie. Czarzasty nie ma również co liczyć na zaproszenie do USA.

Z kolei dla samej Ambasady USA cała sytuacja może być także utrudnieniem w sytuacji, gdyby Sejm rozpatrywał jakąś ważną z punktu widzenia amerykańskich interesów ustawę - wtedy brak kontaktów z marszałkiem Sejmu może rzutować na skuteczność realizacji tych interesów.

Zdaniem Janusza Sibory najlepszym rozładowaniem tej sytuacji byłby jakiś sposób niekonwencjonalny, np. sformułowanie ministra Radosława Sikorskiego, że ambasador mógł mieć gorszy dzień, a zarazem wydanie jakiegoś oświadczenia polskich władz, że Donald Trump zapewne jeszcze zasłuży na pokojowego Nobla, czego Polska mu życzy.

Tak Czarzasty wywołał "burzę"

Przypomnijmy, w czwartek ambasador USA w Polsce Tom Rose zamieścił na platformie X oświadczenie dotyczące marszałka Sejmu. „Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym” – napisał Rose. Powodem decyzji są – jak zaznaczył – „oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta USA Donalda Trumpa”, które – według Rose’a – „poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem”.

W odpowiedzi marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty również na X napisał, że zgodnie ze swoimi wartościami stanął w obronie polskich żołnierzy walczących na misjach i nie poparł kandydatury Trumpa do pokojowej nagrody Nobla. Zapewnił też, że niezmiennie szanuje Stany Zjednoczone jako kluczowego partnera Polski, dlatego – jak napisał – z ubolewaniem przyjmuje deklarację ambasadora USA. „Ale nie zmienię stanowiska w fundamentalnych dla Polek i Polaków sprawach” – podkreślił.

Tusk wsparł Czarzastego

Głos w tej sprawie zabrał także premier Donald Tusk, który – zwracając się na X do ambasadora USA – podkreślił, że sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. „Przynajmniej tak w Polsce rozumiemy partnerstwo” – dodał szef rządu. W odpowiedzi na te słowa premiera Tuska ambasador USA napisał, że jego wpis (Tuska – PAP) najpewniej był skierowany do marszałka Czarzastego, którego – jak ocenił Rose – obraźliwe komentarze o prezydencie Trumpie mogły „potencjalnie zaszkodzić rządowi”. Ambasador USA wyraził zarazem uznanie dla odważnego przywództwa Tuska i jego wkładu w relacje z USA. Podkreślił, że obrażanie Trumpa, którego nazwał największym przyjacielem, jakiego Polska kiedykolwiek miała w Białym Domu, jest niedopuszczalne.