Do tragedii doszło 30 lipca 2021 r. Policję powiadomili ratownicy pogotowia ratunkowego, którzy zostali wezwani do interwencji na przystanku MPK we Wrocławiu. Zdaniem służb pijany mężczyzna miał być agresywny, a ponieważ nie było wskazań, by musiał trafić do szpitala, funkcjonariusze zawieźli go do izby wytrzeźwień. 25-letni mężczyzna zmarł tam, a śledztwo w sprawie jego śmierci zostało przeniesione do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.
Służby prasowe dolnośląskiej policji poinformowały w piątkowym komunikacie, że komendant wojewódzki policji we Wrocławiu nadinsp. Dariusz Wesołowski z dniem 10 września 2021 r. zwolnił ze służby jednego z policjantów biorących udział w interwencji we wrocławskiej izbie wytrzeźwień w dniu 30 lipca 2021r. Trzech innych jest zawieszonych od 1 września, a wobec jednego z nich wdrożone jest też postępowanie o wydalenie ze służby.
W niedzielę przed komendą wojewódzką policji we Wrocławiu odbyła się manifestacja pod hasłem "Protest przeciwko przemocy. Chcemy sprawiedliwego śledztwa w sprawie śmierci Dmytra Nikiforenko". W zgromadzeniu uczestniczyło kilkadziesiąt osób, w większości byli to mieszkający we Wrocławiu obywatele Ukrainy.
Jeden z prowadzących manifestację - Sergiej Czułkow odczytał po ukraińsku i po polsku list do policji, w którym podkreślił, że w manifestacji chodzi o nawiązanie dialogu z policją.
- czytał Czułkow.
Rzecznik odpowiedział demonstrującym
Podczas zgromadzenia zabrał głos rzecznik prasowy dolnośląskiej policji nadkom. Kamil Rynkiewicz, który nie tylko przedstawiał fakty, czy stanowisko policji, ale odpowiedział też na kilkadziesiąt zadanych pytań.
Podkreślił, że śledztwo w sprawie śmierci trwa od 30 lipca, gdy po stwierdzeniu zgonu mężczyzny w izbie wytrzeźwień pojawił się tam prokurator.
Rynkiewicz przekazał, że po policyjnym postępowaniu wyjaśniającym i dyscyplinarnym 1 września komendant miejski policji we Wrocławiu zawiesił czterech z pięciu interweniujących policjantów, a wobec dwóch wdrożono procedurę zwolnienia. W miniony piątek został wydalony ze służby ten funkcjonariusz, który w sposób nieuzasadniony użył pałki służbowej i przekroczył przepisy dotyczące zasady stosowania przymusu bezpośredniego.
Rynkiewicz powiedział, że złamanie zasad polegało na uderzaniu i zadawaniu ciosów. Wyjaśnił też, że kamery na mundurach nie są stale włączone, ale podczas interwencji każdy policjant ma obowiązek włączyć swoją kamerę. - powiedział rzecznik.
Podkreślił, że postępowanie dyscyplinarne wobec policjantów wciąż trwa, a postępowanie karne, czyli śledztwo w sprawie śmierci 25-latka, prowadzi Prokuratura Okręgowa w Świdnicy.
Manifestacja trwała godzinę i przebiegła spokojnie. Pamięć o zmarłym uczczono minutą ciszy.