Nadciśnienie prowadzi do uszkodzeń naczyń krwionośnych, serca, mózgu, nerek i oczu
Nadciśnienie diagnozowane jest, gdy wartości ciśnienia tętniczego przekraczają 140/90 mmHg w co najmniej dwóch niezależnych pomiarach.
Może ono przez długi czas nie dawać żadnych objawów. Często wykrywane jest przypadkowo – podczas rutynowej wizyty u lekarza lub w czasie diagnostyki innych schorzeń. Nieleczone prowadzi do nieodwracalnych uszkodzeń naczyń krwionośnych, serca, mózgu, nerek i oczu.
Ryzyko wzrasta, gdy w rodzinie występowały choroby układu krążenia
90 proc. przypadków to nadciśnienie pierwotne (samoistne). Jego przyczyny nie są do końca poznane. W pozostałych przypadkach diagnozowane jest nadciśnienie wtórne będące efektem innych chorób, takich jak: cukrzyca, przewlekła choroba nerek, zaburzenia hormonalne (np. zespół Cushinga, hiperaldosteronizm), zwężenie aorty czy obturacyjny bezdech senny.
NFZ zwrócił uwagę, że coraz częściej nadciśnienie diagnozuje się także u młodych dorosłych i u dzieci. Ryzyko wzrasta, gdy w rodzinie występowały choroby układu krążenia, a styl życia oparty jest na braku ruchu, niezdrowej diecie, nadmiernym stresie i używkach.
Nadciśnienie tętnicze często rozwija się bez żadnych objawów, dlatego bywa nazywane cichym zabójcą. Wiele osób przez lata nie zdaje sobie sprawy z problemu aż do momentu wystąpienia poważnych powikłań jak zawał serca czy udar. Regularne pomiary ciśnienia są więc kluczowe, aby wcześnie wykryć chorobę i zapobiec jej konsekwencjom – podkreślił prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego kardiolog prof. Robert Gil.
Dieta, aktywność fizyczna i rezygnacja z używek pomagają
Lekarze zalecają regularne pomiary ciśnienia – nie tylko podczas wizyt lekarskich, ale również samodzielnie w domu, najlepiej o stałej porze dnia.
Istotną rolę odgrywa zdrowy styl życia, tj. dieta śródziemnomorska, codzienna aktywność fizyczna i ograniczenie soli oraz używek, które istotnie zwiększają ryzyko nadciśnienia i chorób sercowo-naczyniowych.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.