Historyk wskazała, że określenie "polskie obozy koncentracyjne+" miało służyć sprawdzeniu reakcji, jakie wywoła takie sformułowanie. Jagodzińska wyjaśniła, że taka była celowa polityka historyczna Konrada Adenauera (pierwszego kanclerza RFN - PAP), zaplanowana na lata. I oceniła: To się udało Niemcom.

Reklama

Zwróciła także uwagę na stopniowe zmienianie przez Niemców narracji dotyczącej II wojny światowej i zbrodni, których się dopuścili. - Od wielu lat spotykam się w publikacjach z nazewnictwem "hitlerowskie", "nazistowskie", właściwie jakby powoli zostało wyeliminowane określenie "Niemcy", "niemieckie" - zaznaczyła Jagodzińska.

Historyk przyznała jednocześnie, że nikt się nie spodziewał, że określenie "polskie obozy koncentracyjne" będzie wykorzystywane coraz częściej i że ostatecznie utrwali się pojęcie "naziści" zamiast "Niemcy".

Jak podkreśliła, zmiana tych akcentów stoi w sprzeczności z historycznymi faktami. - Kiedyś moja znajoma, mieszkanka Warszawy powiedziała: "wiesz, jak jeździły tramwaje w Warszawie w czasie okupacji, to napis w tramwajach brzmiał: Nur für Deutsche (tylko dla Niemców – PAP), a nie Nur für Nazi (tylko dla nazistów – PAP) - przypomniała historyk i stwierdziła, że "właściwie ona w tych słowach powiedziała wszystko".

Reklama

Jagodzińska wskazała także, że po 1990 roku polityka historyczna Niemiec poszła w kierunku pokazania młodzieży niemieckiej, że Niemcy to wielkie i silne państwo, gdzie "przypominanie o niemieckich obozach, o niemieckim ludobójstwie jest zabiegiem niepotrzebnym: Trzeba przestać o tym mówić, to już było".

Historyk przyznała także, że dużym zaskoczeniem był dla niej fakt pominięcia więzienia Polaków w KL Dachau podczas oficjalnych obchodów 70. rocznicy wyzwolenia tego obozu koncentracyjnego. - W 70. rocznicę przedstawiciele państwa niemieckiego podczas uroczystego otwarcia i przemówień nigdy nie wymienili, że tutaj więźniami byli Polacy - powiedziała i dodała, że w KL Dachau najwięcej zginęło właśnie Polaków.

Jak relacjonowała: - Wymieniano Sinti (grupa pokrewna Romom – PAP), wymieniani byli obywatele żydowscy, Cyganie i inni więźniowie. Jagodzińska przyznała, że pominięcie polskich ofiar obozu było to dla niej wielkim zaskoczeniem. - Ale nie tylko dla mnie, ale dla Polaków, dla byłych więźniów, ponieważ ich było chyba wówczas trzech, trzech więźniów przyjechało i im było bardzo przykro, stwierdzili: "tak, jakby nas nie było".

Jagodzińska przypomniała także, że "w Dachau do 1970 roku nie było żadnej informacji, że co trzeci z zamordowanych tutaj był Polakiem".

Historyk zwróciła również uwagę na to, że "Dachau było miejscem uwięzienia prawie 3 tysięcy księży - to było takie centralne miejsce, w którym polskich księży było 1780, połowa z nich została zamordowana".