Autor artykułu, Nicolino Peralta, przypomina, że w roku 1989, po 44 latach komunizmu, Polska była krajem biednym, zapóźnionym, w ruinie społecznej i moralnej. Wskazuje, że w tym czasie Hiszpania cieszyła się największym wzrostem gospodarczym, inwestycjami i konsumpcją, która rozkręcała gospodarkę.

Reklama

"Dzisiaj sytuacja jest diametralnie różna. Polska zmierza do statusu potęgi" – stwierdza autor. "Prawie nie ma bezrobocia, a wzrost gospodarczy, nieprzerwany od 25 lat, osiągnął średnio 4 proc. Dodatkowo młodzież nie zna słowa kryzys” - czytamy w dzienniku reprezentującym prawą stronę hiszpańskiej sceny politycznej. Według Peralty, jest kilka przyczyn, "dlaczego Polska kwitnie, a Hiszpania więdnie".

"Przede wszystkim w Polsce własność prywatna jest święta. Nikt nie wyobraża sobie najazdu zorganizowanych okupas (dzikich lokatorów zajmujących mieszkania - PAP), bezwstydnie chronionych przez polityków bez skrupułów" - zauważa.

Autor podkreślił istnienie w Polsce "bezpieczeństwa prawnego", które stało się "marką firmową kraju". "Obywatele i firmy wiedzą, że nie spadnie na nich cotygodniowy dekret politykierów, ustanawiających prawo dla obszarów, na których się nie znają, i którzy poza polityką nie znaleźliby pracy nawet jako magazynierzy w Mercadonie (popularna sieć supermarketów - PAP), z całym szacunkiem dla magazynierów" - napisał Peralta.

"Oprócz tego, podatki są umiarkowane (...). Nie ma tam (w Polsce - PAP) podatków zmuszających obywatela do oddania ponad połowy owoców jego pracy, i które w większości są przeznaczane na tworzenie i tuczenie kasty klientelistycznej, bezużytecznej i pasożytującej" - podkreśla autor. Peralta pisze, że firmy widzą w Polsce dobre miejsce do inwestowania i tworzenia zatrudnienia.

"I, co najważniejsze, ten naród (polski - PAP) na wschodzie Europy zrozumiał, co to są wartości, że tworzą substancję, krew, kręgosłup narodu (...)" - czytamy.

"Z kolei imigracja jest uporządkowana i uregulowana. Najpierw ci najbliżsi, pochodzący z Ukrainy. Potem długa lista oczekujących, wykwalifikowanych Hindusów, z wizami, i z chęcią do pracy i zdobywania praw dzięki wypełnianiu obowiązków i poczynieniu wkładu dla kraju przyjmującego" - zauważa Peralta.

Autor odnotowuje, że jeżeli Polska nadal będzie szła tą drogą, to osiągnie "duży postęp". "Będzie miała problemy, raz będzie lepiej, raz gorzej. Ale naród, który szanuje prawo, własność prywatną, naukę, granice, który nie rabuje podatnika, który wynagradza wysiłek i poświęcenie, osiągnie sukces" - pisze Peralta.