Podatek to alternatywna metoda, by wywrzeć wpływ na media – w razie gdyby nie wypaliły plany dekoncentracyjne. – mówi nam osoba zbliżona do kierownictwa Solidarnej Polski, gdzie zrodził się pomysł.
Dekoncentracyjne zamiary w ostatnim czasie otrzymały dwa poważne ciosy. Skrytykowała je ambasador USA Georgette Mosbacher, dając prawicy sygnał, że nasz największy sojusznik będzie bronić amerykańskiego kapitału w TVN i Ringier Axel Springer Polska. A wcześniej, na lipcowym szczycie Unii Europejskiej premier Mateusz Morawiecki nie zastosował prawa weta do zablokowania powiązania wypłaty środków unijnych z przestrzeganiem praworządności. stwierdza nasz rozmówca z Solidarnej Polski. dodaje.
Wyjściem może być właśnie podatek od reklam. Działałby analogicznie do podatku handlowego: oprócz już obowiązujących danin firmy musiałyby odprowadzać do budżetu określony procent obrotów ze sprzedaży czasu reklamowego, powierzchni reklamowej i reklam internetowych.
mówi Tomasz Ramza, dyrektor generalny działu sprzedaży Grupy RMF. dodaje.
Czy epidemia to właściwy czas na dodatkowe obciążenia? uważa nasz rozmówca z prawicy. wyjaśnia.
Jeśli nie dekoncentracja, to może podatek
Danina od przychodów reklamowych najsilniej uderzy w najmniejsze media, które nie będą w stanie przerzucić jej na klientów.
Pomysł opodatkowania reklam zrodził się w środowisku Solidarnej Polski, która była dotychczas najgorętszym orędownikiem dekoncentracji jako metody wywierania wpływu na media.
Dlaczego zmienia zdanie? Bo dekoncentracja staje się coraz mniej realna ze względu na sytuację międzynarodową. W końcu sierpnia pomysł skrytykowała ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher, stwierdzając na Twitterze, że „zmuszanie firm medialnych do sprzedaży akcji zmusi inwestorów do szukania innych rynków”.
Czarne chmury nad dekoncentracją zawisły już w lipcu, gdy premier Mateusz Morawiecki na szczycie Unii Europejskiej nie zastosował prawa weta do zablokowania powiązania wypłaty środków unijnych z przestrzeganiem praworządności.
stwierdza nasz rozmówca z Solidarnej Polski. dodaje.
Wyjściem z tego impasu może być właśnie danina od reklam. Jako model takiego rozwiązania nasze źródło podaje podatek handlowy od obrotów z handlu detalicznego, który miałby obowiązywać od przyszłego roku. W przypadku mediów mechanizm działania byłby analogiczny: oprócz już obowiązujących danin firmy musiałyby odprowadzać określony procent obrotów ze sprzedaży czasu reklamowego, powierzchni reklamowej i reklam internetowych.
– mówi Tomasz Ramza, dyrektor generalny działu sprzedaży Grupy RMF. stwierdza. „Podatek piwny” to 10-procentowa danina od przychodów z reklamy napojów alkoholowych.
dodaje Tomasz Ramza.
Tym bardziej że w wyniku epidemii COVID-19 wiele firm musiało wprowadzić drastyczne oszczędności i ograniczyło wydatki marketingowe. Publicis Groupe ocenia, że w pierwszym półroczu rynek reklamowy był wart 4 mld zł, tracąc ponad 720 mln zł (15 proc.) wobec ub.r. Na cały rok Publicis Group przewiduje 8,7-procentowy spadek.
To, czy w przyszłym roku rynek mediów znów zacznie rosnąć, zależy od dalszego przebiegu pandemii i głębokości wynikającej z niej recesji. Przy czym media życzliwe władzy będą mogły liczyć na zlecenia, które zrekompensują im dodatkowe wydatki.
zastrzega Tomasz Ramza. wskazuje. dodaje Ramza.
Ile budżet mógłby na tym zyskać? Progi podatkowe ani wymiar podatku od reklam nie są jeszcze znane. – szacuje nasze źródło w SP. Wskazywałoby to na stawkę 20 proc. Kwota jest wyższa niż planowane w projekcie budżetu na 2021 r. dochody z podatku handlowego (1,5 mld zł).
– zastrzega Maciej Niepsuj, dyrektor ds. zakupów w domu mediowym MullenLowe MediaHub. Czy w 2021 r. byłby w takim razie gotowy na nowy podatek? I czy media zdołają go przerzucić na klientów? – stwierdza Niepsuj. dodaje.
Podatek handlowy miał obowiązywać od 2016 r. Teraz jest planowany na 2022, bo polski rząd wciąż toczy o tę daninę batalię z Komisją Europejską. Z podatkiem od reklam też może się nie udać od razu. Co nie znaczy, że nie uda się wcale. Na początku pierwszej kadencji PiS na prawicy powstał pomysł założenia własnego domu mediowego, lokującego w mediach budżety marketingowe spółek Skarbu Państwa. Branża krytykowała go jako trudny do realizacji na już podzielonym rynku. A jednak pod koniec ub.r. PKN Orlen i PZU założyły agencję Sigma Bis, która w br. realizuje już kampanie reklamowe.
Odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości
"Rzecznik prasowa MS Agnieszka Borowska w oficjalnym stanowisku zaprzeczyła we wtorek tym informacjom. Do sprawy odniósł się także Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości, przekonując na tt, że to "wrzutka niezgodna z rzeczywistością”.