We wtorek w Warszawie w siedzibie Ogólnopolskiego Strajku Kobiet przy ul. Wiejskiej w Warszawie odbyła się konferencja prasowa, na którą nie zostały wpuszczone niektóre media: przedstawiciele TVP, TV Republika oraz "Gazety Polskiej Codziennie".
Konferencja tylko dla "prawdziwych dziennikarzy"
- – mówiła liderka OSK Marta Lempart. - - rzuciła w stronę niewpuszczonych dziennikarzy Klementyna Suchanow, zamykając przed nimi drzwi do siedziby.
Do tej sprawy odniosła się w środę na antenie TVP Info posłanka PiS Joanna Lichocka. - - powiedziała Lichocka.
Podkreśliła też, że myśli, że jeżeli nawet był jakiś potencjał w protestach Strajku Kobiet, to on się pokazał 3-4 tygodnie temu, co zresztą - jej zdaniem - wiązało się z gwałtownym wzrostem zakażeń i zgonów związanych z koroanwirusem. - - oceniła Lichocka.
Spada poparcie społeczne dla Strajku Kobiet?
Lichocka odniosła się do protestów, jakie przetaczały się przez Polskę od 22 października, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Inicjatorami protestów jest OSK.
W opinii posłanki PiS w tej chwili są to "już bardzo mało frekwencyjne spotkania", dlatego że "Polacy zobaczyli, że to jest coś, z czym nie chcą mieć nic wspólnego". - - mówiła Lichocka.
- - powiedziała Lichocka.
Temat dla międzynarodowych organizacji?
Dodała, że w jej zdaniem to jest temat dla międzynarodowych organizacji dziennikarskich, żeby przyjrzały się tym atakom na dziennikarzy.
Po niewpuszczeniu na konferencję OSK niektórych mediów w kamienicy na Wiejskiej doszło do przepychanek, gdy wykluczeni dziennikarze próbowali wtargnąć do środka pomimo wyraźnego sprzeciwu organizatorek. Na miejsce została wezwana policja.
Niewpuszczeni dziennikarze wyrażali niezadowolenie wobec decyzji OSK, powołując się na "wolność mediów" i "równość w dostępie do informacji". Dziennikarze TVP Info relacjonowali, że zostali nazwani przez organizatorkę "psami".