Kenijscy rolnicy mieszkający w sąsiedztwie rezerwatów przyrody bronią swoich zwierząt hodowlanych, wyrzucając mięso obsypane bezwonnymi, przezroczystymi granulkami substancji o nazwie Furudan. Zdaniem ekologów "Apelujemy do kenijskiego rządu, by poszedł w ślady Unii Europejskiej czy USA i zakazał importu, sprzedaży oraz stosowania tych śmiercionośnych chemikaliów" - nawoływał w mediach kenijski obrońca praw zwierząt Richard Leakey.
Na całym kontynencie zmalała ona z 200 tys. do 30 tys. osobników. W ostatnim czasie powszechny niemal dostęp do silnie toksycznej substancji pogorszył jeszcze sytuację. Po zjedzeniu zatrutego mięsa zwierzę ogarnia paraliż i w ciągu 36 godzin ono umiera. Zaalarmowany skalą zjawiska producent włączył sie do akcji. Wstrzymano sprzedaż furudanu i zarządzono jego masowy wykup ze sklepów.