Dziennik Gazeta Prawana logo

Dowódca misji: W kosmosie chcę krzyczeć "wow"

12 października 2007, 14:32
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Nigdy nie zapomnę chwili, gdy po raz pierwszy spojrzałem z góry na naszą planetę. Wątpię, by udało się znaleźć astronautę, który nie nazwałby tej chwili czymś najbardziej emocjonującym, najwspanialszym i najbardziej inspirującym, czego tylko może doświadczyć człowiek - zwierza się DZIENNIKOWI Mark Polansky.
MAŁGORZATA MINTA: Co skłoniło cię do zostania astronautą?
MARK POLANSKY*: Dorastałem w latach 60. XX w., a więc w momencie początków załogowych wypraw kosmicznych. Strasznie mnie to kręciło. Chodziłem wtedy do szkoły i gdy nadchodził dzień startu rakiety, odwoływano lekcje, a zamiast tego w klasach ustawiano małe, biało-czarne telewizory i oglądaliśmy relacje z Centrum Kennedy’ego. Starty transmitowały na żywo wszystkie stacje w Stanach. Nic dziwnego, że każdy dzieciak mówił wtedy: "Hej, jak dorosnę, też chcę byś astronautą!. Ja chyba po prostu z tego nie wyrosłem, i tyle. Jednym z decydujących momentów było, w sumie dość przypadkowe, pójście na University of Purdue. Właśnie tę uczelnię skończyli ludzie, którzy jako pierwsi i ostatni stanęli na Księżycu - Neil Armstrong oraz Gene Cernan. Gdy byłem na pierwszym roku, miałem okazję poznać Cernana, który odwiedzał swoją dawną uczelnię. Wtedy sobie pomyślałem, że to jest właśnie coś, co mógłby robić prawdziwy facet. Wówczas zacząłem na poważnie zastanawiać się nad zostaniem astronautą, nad tym, jakiego wymaga to wykształcenia, przygotowania. Tak zawędrowałem do Sił Powietrznych, a w końcu tutaj - do NASA.

MM: Jak wspominasz swój pierwszy lot w kosmos oraz wizytę na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), która była wtedy jeszcze w powijakach? Co najbardziej zapadło ci w pamięć?
MP: Chyba nie było jednej szczególnej rzeczy. Na pewno nigdy nie zapomnę chwili, gdy po raz pierwszy spojrzałem z góry na naszą planetę. Wątpię, by udało się znaleźć astronautę, który nie nazwałby tej chwili czymś najbardziej emocjonującym, najwspanialszym i najbardziej inspirującym, czego tylko może doświadczyć człowiek. Patrzyłem przez okno dobre pięć minut.
Dopiero po jakimś czasie zaczęło do mnie docierać, co się wokół mnie dzieje i jak niesamowite rzeczy właśnie robię - orbituję, latam w stanie nieważkości, mam "randkę ze Stacją Kosmiczną (w nomenklaturze NASA połączenie wahadłowca z ISS lub drugim promem nazywa się „rendez-vous przyp.red.), wchodzę do laboratorium ISS… Nic , tylko krzyknąć "wow!. A potem przyszło to cudowne uczucie dumy, a jednocześnie głębokiej ulgi, że udało nam się pomyślnie dostarczyć i zamontować jeden z najważniejszych modułów stacji Laboratorium Destiny.

MM: To będzie twój drugi lot w kosmos, jednak tym razem będziesz dowódcą całej wyprawy. Czy przygotowania do tej ekspedycji różniły się od poprzednich?
MP: O tak, wiele rzeczy jest zupełnie innych. Za pierwszym razem musiałem opanować wiele podstawowych rzeczy związanych z przebywaniem w kosmosie. Na szczęście miałem wokół siebie wytrawnych astronautów, którzy pomagali mi na każdym kroku i zawsze służyli dobrą radą.
Podczas misji STS98 Atlantis byłem jedynym zielonym, dla którego był to pierwszy lot w kosmos. Całkowicie więc koncentrowałem się na tym, by dobrze wywiązywać się z obowiązków. Niewiele pamiętam z tego, co robili pozostali. Teraz, kiedy będę dowódcą, moim najważniejszym zadaniem będzie nieustanne czuwanie nad całą sytuacją, nad tym, jak sprawują się poszczególni członkowie załogi, czy dobrze wykonują swoje zadania, jak się czują i jakie nastroje panują w zespole. Poza tym będę musiał wykonać swoje zadania. W tej rozgrywce będę zarówno trenerem, jak i zawodnikiem.

MM: Co jest głównym celem wyprawy?
MP: Będziemy musieli wykonać kilka zadań. Po pierwsze zabieramy ze sobą moduł P5 - gigantyczną kratownicę, którą podłączymy do podobnego modułu oznaczonego jako P4, który jest już zamontowany na Stacji. Gdy zamontujemy P5, doczepimy do niego trzeci analogiczny element P6, który już na nas czeka na orbicie. Oprócz tego zrobimy na ISS prawdziwą elektryczną rewolucję, bo będziemy całkowicie zmieniać okablowanie Stacji i połączenia między generatorami. Obecnie energia elektryczna na potrzeby Stacji jest wytwarzana przez tymczasowy system zasilania. Póki ISS składała się zaledwie z kilku modułów, rozwiązanie było całkowicie wystarczające, ale na pewno nie poradziłoby sobie w przyszłości, gdy rozbudujemy Stację. Trzecim zadaniem będzie dostarczenie na Stację Suni Williams, która zastąpi Thomasa Reitera. Thomas wróci do domu z nami, a Suni na pokładzie statku Sojuz.

MM: W czasie ustawiania systemów elektrycznych będziecie musieli odciąć dopływ zasilania w części Stacji. Czy to nie nazbyt niebezpieczne?
MP: Oczywiście, z całym zadaniem wiąże się pewne zagrożenie, a niektórzy eksperci twierdzą, że będzie to najtrudniejszy etap rozbudowy ISS. By zminimalizować ryzyko, chcemy jak najlepiej przygotować miejsce prac - na to właśnie zostanie poświęcony cały drugi spacer kosmiczny, który odbędą Beamer i Christer. Całe zadanie wykonamy w dwóch etapach, przez co będziemy zmuszeni do odcięcia zasilania jedynie w części, a nie na całej Stacji. Dodatkowy trud się opłaci, bo dzięki naszej pracy ISS stanie się bardziej samowystarczalna i lepiej zabezpieczona przed ewentualnymi awariami.

Mark Polansky (ur. 1962 r.), pilot oraz instruktor NASA, w 2001 uczestniczył w wyprawie STS98 Atlantis w na stanowisku pilota; został wybrany dowódcą misji STS 116 Discovery Preflight
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj