Rosyjska Agencja Kosmiczna zbuduje kosmodrom w Gujanie Francuskiej. To kolejny etap współpracy Moskwy z Paryżem, wymierzonej w amerykańską dominację w kosmosie - pisze DZIENNIK.
"Wkraczamy w nową epokę dla europejskiej astronautyki" - zapowiedział szef Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Jean-Jacques Dordain, otwierając w
poniedziałek budowę kosmodromu w Gujanie. I zaraz podkreślił: "To możliwe dzięki współpracy ESA i Rosji, zainicjowanej przez Francję". Wtórował mu szef Rosyjskiej Agencji
Kosmicznej (Roskomos): "Tylko wspólny wysiłek Europy, Rosji i Francji pozwoli na to śmiałe przedsięwzięcie" - mówił pompatycznie Anatolij Perminow.
Już w przyszłym roku z francuskiej kolonii w Ameryce Południowej mają wystartować pierwsze rakiety Sojuz oraz Sojuz 2. To jedne z najlepszych konstrukcji w historii kosmonautyki. Sojuzy wyniosły na orbitę okołoziemską już ponad 1660 satelitów i 131 astronautów z Rosji i zza granicy. To one w 2003 r. uratowały budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, kiedy katastrofa promu Columbia zmusiła NASA do zawieszenia lotów amerykańskich wahadłowców.
Nowy kosmodrom będzie przede wszystkim przedsięwzięciem komercyjnym, ale także propagandowym. " Dzięki niemu rosyjskie firmy zarobią około 100 mln euro rocznie" - ocenia w rozmowie z DZIENNIKIEM Andriej Jonin z Centrum Analiz i Opracowań Strategicznych w Moskwie. "To niedużo, ale wynoszenie satelitów to biznes prestiżowy. Obecność sojuzów w Gujanie przełoży się na zamówienia w innych dziedzinach usług kosmicznych, takich jak łączność czy nawigacja".
Już w przyszłym roku z francuskiej kolonii w Ameryce Południowej mają wystartować pierwsze rakiety Sojuz oraz Sojuz 2. To jedne z najlepszych konstrukcji w historii kosmonautyki. Sojuzy wyniosły na orbitę okołoziemską już ponad 1660 satelitów i 131 astronautów z Rosji i zza granicy. To one w 2003 r. uratowały budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, kiedy katastrofa promu Columbia zmusiła NASA do zawieszenia lotów amerykańskich wahadłowców.
Nowy kosmodrom będzie przede wszystkim przedsięwzięciem komercyjnym, ale także propagandowym. " Dzięki niemu rosyjskie firmy zarobią około 100 mln euro rocznie" - ocenia w rozmowie z DZIENNIKIEM Andriej Jonin z Centrum Analiz i Opracowań Strategicznych w Moskwie. "To niedużo, ale wynoszenie satelitów to biznes prestiżowy. Obecność sojuzów w Gujanie przełoży się na zamówienia w innych dziedzinach usług kosmicznych, takich jak łączność czy nawigacja".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|