Małgorzata Minta: Mówi się, że współcześni ludzie nie potrafią żyć bez komórki. Czy to prawda?
Mark Selby: Oczywiście. Nasza firma przeprowadziła w ubiegłym roku badania, w których wzięło udział ponad 5,5 tys. osób z kilkunastu państw. Pytano je, jak ważna jest dla nich komórka. Okazało się, że aż 21 proc. osób uznaje stratę telefonu, na przykład na skutek kradzieży, za większe nieszczęście niż zgubienie portfela czy nawet ślubnej obrączki! W Chinach takiej odpowiedzi udzieliło aż 40 proc. respondentów. Ale w sumie nie ma się co dziwić. Telefon to znacznie więcej niż urządzenie do rozmawiania czy wysyłania SMS-ów. W komórce mamy dziś zdjęcia najbliższych, ulubione piosenki, ważne SMS-y czy wreszcie namiary na przyjaciół, współpracowników.

Do czego służą komórki?
Jak wynika z naszych ankiet, dla ponad połowy osób komórka to aparat fotograficzny "pierwszego użytku", po który najczęściej sięgają. Dla 2/3 jest odtwarzaczem MP3. Co trzecia osoba wykorzystuje ją do serfowania po internecie. Co ważne, z tych funkcji nie korzystają sporadycznie, ale kilka razy dziennie. Dane mówią same za siebie - dziś telefon to nie jedynie telefon, ale równocześnie pełnowartościowy aparat fotograficzny, radio, odtwarzacz muzyki i przenośny komputer.

Czy fakt, że telefon ma wiele "twarzy", wpływa jakoś na nasze życie?
Ludzie stają się coraz bardziej kreatywni, mogą tworzyć co chcą, kiedy chcą i gdzie chcą. W ten sposób powstaje nowy typ mediów : "ja-media" (IMedia - przyp. red.). A ponieważ komórka to narzędzie nie tylko do tworzenia różnych rzeczy, ale i komunikowania, swoje dzieło łatwo można pokazać innym. Robisz zdjęcie i klik - wysyłasz je do Flickra (portal z wirtualnymi albumami fotograficznymi, ma ponad milion użytkowników - przyp. red.), do bloga czy na stronę serwisu prasowego.
Dzięki dzieleniu się swoimi dziełami z innymi staliśmy się bardziej otwarci na współpracę, nawet z osobami, których nigdy osobiście nie spotkaliśmy. Popatrz na Wikipedię - to owoc pracy tysięcy nieznających się ludzi, którzy po prostu chcą razem zrobić coś dobrego i pożytecznego. Coś takiego nie byłoby jednak możliwe bez nowoczesnej technologii.
Współczesne technologie, np. komórki wyposażone w funkcje multimedialne, można porównać do średniowiecznych katedr. Budowano je dziesiątki lat, ciągle udoskonalano. Gdy katedry rosły, wokół nich tworzyły się niepostrzeżenie targowiska, na których spotykali się ludzie, rozmawiali, kupowali i sprzedawali swoje towary. Żyli swoim życiem, zupełnie niezależnie od katedr i nie bacząc na ich ciągłą budowę. Podobnie jest dzisiaj z mediami. Epoka medialnych gigantów mających monopol na udzielanie informacji odchodzi w przeszłość. Dzisiaj radio, telewizja i gazety są współtworzone przez ich widzów, słuchaczy i czytelników. Przełomem była pierwsza audycja radiowa, w czasie której do głosu dopuszczano dzwoniących słuchaczy. W przypadku telewizji pomysł z telefonami się nie sprawdził, bo to medium wizualne. Ale paski z komentarzami nadsyłanymi SMS-ami czy mailami - chwyciły.

Czy to znaczy, że w przyszłości ludzie będą tworzyć wiadomości?
Tak, bo mają do tego warunki. Gdy w 1953 r. chciałeś zbudować studio telewizyjne wyposażone w dwie kamery, potrzebowałeś wydać ok. 375 tys. dol. Dzisiaj takie studio nadające audycje w technologii High definition kosztuje zaledwie 8 tys. dol. Jest więc czymś osiągalnym dla zwykłych ludzi. Weźmy jednak taką Nokię N95, wyposażoną w aparat cyfrowy o rozdzielczości 5 megapikseli oraz rejestrujący filmy jakości DVD. Czy czegoś więcej potrzeba do zarejestrowania materiału reporterskiego? Dlatego BBC postanowiło wyposażyć swych 200 terenowych dziennikarzy w komórki z opcją nagrywania filmów video. Dziennikarze Turnera korzystali z telefonów, relacjonując wojnę w Zatoce Perskiej. Owszem, jakość zrobionych przy ich pomocy zdjęć jest o wiele niższa niż przy użyciu profesjonalnego sprzętu, ale dziennikarzowi pod ostrzałem, na polu bitwy, prościej i bezpieczniej będzie zrobić zdjęcie małym telefonem niż profesjonalnym ważącym 2 kg aparatem.
Komórka staje się zatem coraz bardziej wielofunkcyjnym narzędziem pracy, bardzo demokratycznym, z którego mogą korzystać profesjonaliści, jak i amatorzy.

Co jednak - prócz ludzkiej pasji - miałoby nas, amatorów skłaniać do takiego wykorzystywania komórek?
Mówiąc wprost - pieniądze. Do niedawna posiadanie komórki wiązało się tylko z kosztami - wpierw z zakupem telefonu, a potem opłacaniem usług u operatora. To się jednak zaczyna zmieniać i moim zdaniem wkrótce czeka nas rewolucja. Na przykład serwis internetowy Scoopt to agencja fotograficzna, która specjalizuje się w skupowaniu i sprzedawaniu zdjęć zrobionych przez amatorów oraz filmów zrobionych przy pomocy telefonów komórkowych. Niektórzy użytkownicy - współpracownicy tej agencji potrafią zarobić po kilka tysięcy euro miesięcznie!

Czy nie jest to jednak swego rodzaju ciekawostka, coś niszowego?
Zdecydowanie nie, o czym świadczy choćby artykuł zamieszczony niedawno w brytyjskim dzienniku "The Guardian". Tekst dotyczył protestów paparazzich, niezadowolonych z tego, że producenci telefonów komórkowych umieszczają w nich aparaty fotograficzne. Dlaczego? Bo w ten sposób każdy, kto ma komórkę, może zrobić zdjęcie przypadkowo spotkanej gwieździe i sprzedać je prasie. Paparazzi skarżyli się, że w ten sposób odbiera im się szansę na "uczciwy" zarobek, i że wkrótce jedynym sposobem na przetrwanie będzie dla nich ściganie celebrities helikopterami lub podszywanie się pod śmieciarzy. Dobrym tego przykładem były zamachy bombowe w Londynie. W gazetach pojawiło się wtedy mnóstwo zdjęć zrobionych komórkami przez świadków, a nawet samych uczestników zdarzenia. Z kolei w grudniu 2005 w Anglii doszło do potężnej eksplozji w rafinerii. Wybuch nastąpił o 6.03 niedzielnego ranka. Pierwsze zdjęcia z miejsca katastrofy - oczywiście zrobione telefonem - pojawiły się na serwisie BBC o 6.19, a pierwsza filmowa relacja - o 6.23. Było to w niedzielę rano, gdy wszyscy smacznie śpią! W sumie BBC otrzymało wówczas ponad 6,5 tys. zdjęć oraz nagrań zrobionych telefonami. Z zamachów w Londynie nadesłano tylko tysiąc. Pokazuje to, jak zmienił się stopień wykorzystania komórek w ciągu zaledwie pół roku. Ludzie zobaczyli, że ich zdjęcia nie wpadają w otchłań, że są wykorzystywane. Teraz uczą się w ten sposób zarabiać.

Nadal wydaje mi się, że takie wykorzystanie komórek jest czymś dodatkowym i nie będzie się rozwijać.
Myli się pani, czego dowodzi przypadek amerykańskiej stacji telewizyjnej KFTY z Kalifornii. W lutym stacja zwolniła swych reporterów z powodu - jak oficjalnie podano - błędnie sporządzonego biznesplanu i braku funduszy. Jednak nie można być telewizją bez dziennikarzy. Dlatego poproszono widzów KFTY o samodzielne tworzenie zawartości programu.

Zna pan jeszcze jakieś tego typu przypadki?
Tak, relacje sportowe w brytyjskiej telewizji. Niektórych mniejszych stacji nie stać na wykupienie praw do transmisji tak ważnych wydarzeń jak np. mecze pierwszej ligi. Zamiast tego stacja daje swojemu widzowi komórkę z kamerą, wysyła na mecz i prosi o komentowanie na żywo tego, co dzieje się na murawie.

Komórki będą zatem coraz bardziej zastępować kamery reporterów, ale czy zastąpią telewizor?
Już to robią, dzięki technologii DVBH. Jeszcze niedawno pobieranie programów telewizyjnych czy seriali na komórkę było koszmarem. Zabierało dużo czasu, a jakość audycji pozostawiała wiele do życzenia. DVBH daje możliwość oglądania telewizji tak jak w telewizorze.

Jak najkrócej podsumować to, co daje nam komórka?
Oczywiście łączność, ale przede wszystkim więcej możliwości. Gdy Nokia zdecydowała się po raz pierwszy umieścić w komórce aparat fotograficzny, wszyscy stukali się w czoło i mówili, że jesteśmy szurnięci. Podobnie było z radiem, odtwarzaczem MP3 czy nawet melodyjnym dzwonkiem! Teraz nie wyobrażamy sobie telefonu bez tych funkcji.

Czy to znaczy, że w przyszłości komórka zastąpi wszystkie domowe gadżety elektroniczne?
Co ma pani na ręce?

Zegarek.
A w torbie?

Telefon.
Czy na jego wyświetlaczu nie ma zegarka?

No tak… ale ja lubię zegarki.
No właśnie. Komórka może, ale nie musi zastąpić zegarka. Mimo że w telefonach jest kalendarz, ludzie i tak korzystają z tradycyjnych organizerów. Podobnie możesz zrobić zdjęcie komórką, ale nie zastąpi ona profesjonalnej lustrzanki.
Telefon daje nam zatem wybór, wolność, jakąś dodatkową opcję.