Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie umiemy z wyprzedzeniem przewidywać trąb powietrznych"

15 lipca 2012, 16:50
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nie potrafimy z dużym wyprzedzeniem przewidywać wystąpienia trąby powietrznej - powiedział prof. Tadeusz Niedźwiedź, klimatolog z Uniwersytetu Śląskiego. Dodał, że można tylko stwierdzać warunki, którym trąba może, ale nie musi towarzyszyć.

Prof. Niedźwiedź zauważył, że nawet z 7-dniowym wyprzedzeniem udaje się z dużym prawdopodobieństwem określić: wartość ciśnienia, wysokość temperatury, kierunek i siłę wiatru. - wyjaśnił.

Dodał, że trąbę można śledzić właściwie dopiero, kiedy się pojawi. Zauważył, że - powiedział prof. Niedźwiedź.

Trąby powietrzne w naszych szerokościach geograficznych mają stosunkowo niewielką średnicę: od kilku do kilkudziesięciu metrów. Wyrastają zwykle w przedniej części chmury burzowej zwanej Cumulonimbusem, mają postać leja skierowanego ku powierzchni Ziemi. Ich powstaniu sprzyjają warunki charakterystyczne dla styku dwóch mas powietrza, które silnie różnią się temperaturą i wilgotnością.

Z dokumentacji historycznej wiemy, że podobne zjawiska zdarzały się w Polsce od zawsze. - powiedział klimatolog.

Trąby powietrzne, które w sobotę przeszły w rejonie województwa kujawsko-pomorskiego, zniszczyły wiele budynków i lasów. Przykładowe opisy dawniejszych zniszczeń, spowodowanych tym samym żywiołem, zamieszczono na internetowej stronie IMGW. Czytamy tam m.in. o trąbie powietrznej, która w 1931 r. zaatakowała okolice Lublina. Towarzyszący jej wiatr o prędkości od 110 do 145 m/s zniszczył budynki, których mury miały grubość 50 centymetrów, przewrócił stojące na szynach kolejowych załadowane wagony towarowe i powyginał konstrukcje żelazne.

Natomiast trąba przechodząca w 1956 r. nad centrum Szczecina powyginała żelbetowe latarnie na wysokości 2 m nad gruntem i powywracała ciężarówki wyładowane cegłami.

W lipcu 2004 r. kilka trąb powietrznych przeszło jednocześnie przez środkową i wschodnią część Polski. Jedna z nich (idąca przez Wiktorów) zniszczyła budynki i "zassała" człowieka, przeniosła go kilkanaście metrów - ofiara wyszła ze zdarzenia cało.

Prof. Niedźwiedź zauważył, że największe doświadczenie w badaniach tych zjawisk mają Amerykanie. W USA nazywa się je tornadami. Występują tam o wiele częściej (tzw. pas tornad biegnie przez stany Arkansas, Południowa Dakota, Missouri i Tennessee) i są silniejsze.

Tornada bada się w USA za pomocą gęstej sieci radarów dopplerowskich, które obserwują rozmieszczenie burz i śledzą ruch, jaki zachodzi w ich wnętrzu.

- opowiada.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj