Nurkowie znaleźli u wybrzeży państwa Tonga, w Polinezji, wrak statku pirackiego zaginionego w XIX wieku. Na pokładzie zatopionego statku zapewne znajduje się pokaźny skarb - poinformowały w czwartek lokalne władze.

Reklama

Należący do brytyjskich korsarzy statek "Port-au-Prince" został zaatakowany w 1806 roku przez polinezyjskich wojowników; większość członków załogi zabito na rozkaz króla Finau Ulukalali II. Tongijczycy zabrali ze statku to, co wydawało im się potrzebne, m.in. działa, a statek zatopili razem ze skarbem - podało tongijskie ministerstwo turystyki. Ślad po statku zaginął aż do niedawnego odkrycia przez nurka u wybrzeży wyspy Foa wraku, który odpowiadał historycznym opisom "Port-au-Prince".

Jeśli to się potwierdzi, odzyskany zostanie także skarb, m.in. duże ilości miedzi, srebra i złota, a także srebrnych lichtarzy, kadzielnic, krucyfiksów i kielichów - podała rzeczniczka ministerstwa Sandra Fifita. Dodała, że na kadłubie statku znajdował się miedziany element, który według brytyjskiego muzeum morskiego świadczy o tym, że został wybudowany między rokiem 1780 a 1850.

"Port-au-Prince" został wybudowany we Francji, ale został przejęty przez Anglików, którzy wykorzystywali go jako okręt piracki. Wypłynął w 1805 roku z misją atakowania i łupienia statków hiszpańskich i francuskich, wówczas rywali Anglików w podboju mórz i oceanów.