Witkowski zaznaczył, że nie ma województwa, dla którego Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej nie wydałby ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną. - podkreślił. - stwierdził hydrolog.
- wyjaśnił.
"Retencja nie miała prawa się odbudować"
Witkowski tłumaczył, że przez kolejne miesiące przepływy w rzekach malały. Letnie miesiące były upalne, opady były w normie lub poniżej normy, woda parowała wskutek wysokiej temperatury, była silna wegetacja roślin. - dodał.
Jak zaznaczył, suszę hydrologiczną określa się właśnie na podstawie przepływów - tego, ile wody przepływa przez przekrój poprzeczny rzeki w ciągu danej jednostki czasu, najczęściej na sekundę. Susza jest wtedy, gdy przepływ jest poniżej tzw. NSQ - średniego niskiego przepływu. Hydrolog poinformował, że w piątek taka sytuacja była na 248 z 600 stacji wodowskazowych – to rekordowa liczba w ciągu ostatnich 5 lat.
Na pytanie, kiedy obecna sytuacja się poprawi, Witkowski wskazał, że poprawę mógł przynieść deszczowy weekend. - powiedział.
- podkreślił hydrolog.
Co można zrobić?
Zapytany, co my możemy zrobić, odparł: - powiedział.
Witkowski zwrócił również uwagę, że bardzo dużo wody zużywa przemysł, więc potrzebne są inwestycje i budowa obiegów zamkniętych - tak, aby wykorzystywać tę samą wodę do procesów produkcyjnych. - zaapelował hydrolog.
Według eksperta takie działania będą bardziej skuteczne niż budowanie potężnych zbiorników retencyjnych. Jak zauważył, .
Autorka: Agnieszka Ziemska