Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak trybun ludowy został mafioso

1 marca 2008, 04:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Michał Karnowski w DZIENNIKU
Michał Karnowski w DZIENNIKU/Inne
Dziś trudno w to uwierzyć, ale były czasy, gdy na spotkanie z Andrzejem Lepperem ściągały entuzjastyczne tłumy. Robotnicy, rolnicy, sporo sfrustrowanej młodzieży. Z nadzieją patrzyli na człowieka, który obiecywał proste rozwiązania skomplikowanych spraw. I który mówił im ich językiem, że ich życie może być lepsze. Dziś, po decyzji prokuratury o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia wobec Leppera i Łyżwińskiego w sprawie seksafery, mogą zobaczyć, jak bardzo byli oszukiwani - pisze publicysta DZIENNIKA, Michał Karnowski.

Bo w tej tzw. seksaferze nie tylko seks i nie tylko molestowanie oburza. Najważniejsze jest to, co wyziera spod spodu: zbudowana przemyślnie quasi-mafijna struktura, perfekcyjnie wykorzystująca publiczne pieniądze, samorządowe i sejmowe stanowiska, możliwość decydowania o obsadzie stanowisk. Bo przecież niejedna Aneta Krawczyk była tak wykorzystywana i nie ona jedna dawała się wykorzystywać. Raz były to "korzyści seksualne", innym razem pieniądze. Prymitywny, wulgarny, ale skuteczny system wyciskania z polityki tyle zysków i przyjemności, ile się da. Bez żadnych hamulców.

Bo to Andrzej Lepper podjął decyzję o powierzeniu Łyżwińskiemu, znanemu w partii z wulgarnego stosunku do kobiet, opieki nad partyjną młodzieżówką. I była to jedna z najbardziej haniebnych decyzji tego polityka, jaką można sobie wyobrazić.

Im bardziej jednak Andrzej Lepper szedł w górę, tym mniej rzeczy uważał za niegodziwe. Z czasem sam siebie zaczął zaliczać do nadludzi, których nie obowiązują żadne prawo i żadne zasady. Którym wszystko wolno. Porzucał starych kompanów, czasem naiwnych, a czasem po prostu mniej cwanych od niego. Od nowych kandydatów na działaczy już na wstępie żądał przysług i korzyści. Porzucił pozory.

Ale nie dlatego przegrał. Bo świat, w którym się obracał, akceptował jego reguły. Nikt z kręgu władzy w Samoobronie nigdy nie zdradził, nigdy nie opowiedział prawdy, dopóki sam nie wypadł.

Niestety, ale tak było i to jest w całej tej historii najsmutniejsze. Ci sami ludzie, którzy przychodzili do niego, bo mieli wielkie poczucie krzywdy, zadziwiająco łatwo włączali się w system lepperowskiego bezprawia. Znajdowali się nieco wyżej na drabinie społecznej i to im wystarczało za usprawiedliwienie. Dlatego nie wierzę, gdy dziś mówią: Lepper zły, lepperowcy w porządku. Tam nic nie było w porządku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj