Dziennik Gazeta Prawana logo

Euro trzeba umieć sprzedać

15 września 2008, 01:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcin Piasecki w DZIENNIKU
Marcin Piasecki w DZIENNIKU/Inne
Ponad połowa z nas chce szybkiego wprowadzenia w Polsce euro. To świetny wynik. Pokazuje on, że Polacy chcą naprawdę należeć do elitarnego klubu najpotężniejszych gospodarczo krajów świata. Przy tym zaś dobrze wiedzą, że jest to możliwe tylko dzięki potężnemu impulsowi, który dałaby naszej gospodarce wymiana złotówki na euro - pisze w DZIENNIKU redaktor naczelny "WSJ Polska", Marcin Piasecki.

Zwolenników jak najszybszego przeprowadzenia tego procesu - z premierem Donaldem Tuskiem na czele - powinno to z pewnością cieszyć. Nie powinni oni jednak zapominać, że w perspektywie trzech lat, które mogą nas - i to w najlepszym wypadku - dzielić od rzeczywistego wejścia do strefy euro, wiele może się jeszcze zmienić. A dzisiejszy całkiem racjonalny entuzjazm Polaków wobec europejskiej waluty może ustąpić miejsca lękliwemu sceptycyzmowi.

>>>Zobacz, ilu Polaków chce euro

Już w tej chwili bowiem coraz częściej i głośniej słychać głosy polityków - nawiasem mówiąc, najczęściej akurat kompletnie nieznających się na rzeczy - którzy snują kasandryczne wizje szkód, które miałoby wyrządzić wprowadzenie euro. Tak jak w XIX-wiecznej Anglii straszono farmerów, że upowszechnienie się kolei sprawi, że ich krowy przestaną dawać mleko, tak oni zapowiadają atak powszechnej drożyzny, spadek realnej wartości płac, a w wydaniu skrajnym wręcz apokalipsę polskiej gospodarki.

Im mniej będzie nas dzielić od wprowadzenia euro, tym więcej będziemy takich głosów słyszeć. Czas więc przygotowywać na nie odpowiedzi. Rzecz w tym, że o wiele łatwiej jest straszyć drożyzną i ubóstwem, niż racjonalnie przekonywać do nowej waluty. Populistyczna retoryka bazująca na podstawowych społecznych lękach może okazać się efektywna i atrakcyjna od opartych na twardych danych ekonomicznych argumentów.

Dlatego właśnie do wprowadzenia euro potrzebujemy nie tylko określonych działań ekonomicznych, lecz także dopracowanej strategii społecznej podporządkowanej wzmacnianiu i utrwalaniu zaufania Polaków do europejskiej waluty. Wzorem tu może być Słowenia, gdzie na rzecz wprowadzenia euro powstał nieformalny sojusz polityków, organizacji pozarządowych i mediów. Jego efektem była spektakularna i bardzo skuteczna akcja pilnowana cen tuż po wprowadzeniu euro - zgodnie patrzono na ręce tym, którzy rzeczywiście mieli chęć podnieść je pod pretekstem zmiany waluty.

Akcję tę przeprowadzono jednak nie w atmosferze histerii i demagogii, lecz w aurze spokoju i odpowiedzialności za to, co dzieje się w kraju. Oby rozsądek i odpowiedzialność wzięły górę nad populizmem i w Polsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj