Przyjmujemy, że to sam Pan Bóg sądzi człowieka, a nie Kościół. O ile może się on wypowiadać o świętości czy heroizmie poszczególnych osób, kanonizując lub beatyfikując je, to nie ma żadnej wypowiedzi, która określałaby w negatywny sposób ich los po śmierci. Dlatego ten ostateczny osąd pozostaje zawieszony.
>>> Samotny wobec wieczności. O śmierci Religi - ateisty pisze Jakub Kumoch
. Dlatego spokojnie można sobie wyobrazić modlitwę za profesora Religę. Przecież w teksty liturgiczne wkomponowana jest modlitwa za wszystkich zmarłych. Dokładnie w piątej modlitwie eucharystycznej zwracamy się z prośbą "o tych, których wiarę jedynie Ty znałeś".
Przecież nikt nie ma prawa odrzucić, że był to człowiek w jakiś sposób wierzący, choć deklarował się jako ateista. Być może to, co działo się w jego sercu, go ku Bogu kierowało. Nie wiemy, skąd u ludzi niewierzących brała się ta niewiara, czy była ona zawiniona, czy niezawiniona, a może nie mieli oni łaski wiary.
. Nie osądzając go, wydaje się, że człowiek ten może nawet bardziej potrzebuje modlitwy. W związku z tym zawierzanie danego człowieka właśnie Bożemu miłosierdziu jest możliwe.
>>> Samson już nie odkupi swych win - pisze Jerzy Jachowicz
. Mając świadomość, że nie ma na świecie osoby, której bardziej zależy na zbawieniu niż samemu Bogu. Taki człowiek największe szanse ma właśnie przed Bogiem.