Tygodnik przekonuje, że . Dodaje jednak zaraz, że to przecież żadne odkrycie. Nowość polega na tym, że polscy dziennikarze coraz mniej chcą i potrafią ten narcyzm ukrywać pod maską misji społecznej. Dotyczy to zarówno jednostek, jak i całego środowiska. - punktuje w swoim artykule Piotr Bratkowski.
. Tu za przykład autor podaje sprawę odwołania Krzysztofa Skowrońskiego z funkcji dyrektora Programu III Polskiego Radia. Dziennikarze skłóconych w tej sprawie koterii nie ograniczyli się do namiętnych polemik, w których zarzucali sobie służalczość i działania sprzeczne z etyką zawodową. Doszło do listownych i ulicznych protestów, do publicznie ogłaszanych dymisji.
Nie tylko tą sprawa w ostatnich miesiącach pasjonowały się media. Nie mniejszym zainteresowaniem cieszyło się przyznanie nagrody dziennikarza roku Bogdanowi Rymanowskiemu. Później był bulwersujący tekst wiceszefa "Gazety Wyborczej" Piotra Pacewicza, by w końcu środowisko odbyło namiętną debatę na temat polskiego dziennikarstwa.
. O tym, że trafili akurat do dziennikarstwa, zdecydował nie przypadek (choć to pewnie byłoby łatwiej strawne wytłumaczenie), ale wrodzony brak talentu, determinacji i charakteru rzeczonych ludzi. Zdaniem Bratkowskiego Autor dowodzi, że jest to zabieg niewykonalny. Bo . Słowem, nawet samokrytyka w jego wykonaniu brzmi nieszczerze.