Za mało jak na możliwości i oczekiwania wobec Donalda Tuska.
Bać się trzeba - owszem - będąc członkiem Platformy. Karząca ręka spaść może na nich z surowością Drakona tak za naruszenie zasad (jak wczoraj na Tomasza Misiaka), jak właściwie za nic (jak niedawno na Zbigniewa Ćwiąkalskiego). Albo może nie spaść w ogóle mimo łamania wszelkich standardów (jak na Janusza Palikota).
Mówiąc wprost: jeśli jesteś dziś nominatem PSL-u na jakiś urząd, masz szansę zasilić rodzinę i znajomych z funduszów publicznych, o ile oczywiście nie przyłapie cię prokurator na czynach kryminalnych. Taka jest niestety konsekwencja logiki Tuska. I dlatego nie sposób jej zaakceptować.
>>> Zaremba: Tusk nie próbował przyprzeć Pawlaka do muru
Jak najdalszy jestem tym krytykom premiera, którzy z antypolitycznym pięknoduchostwem albo złośliwą satysfakcją chcieliby wpuścić Tuska w logikę likwidacji koalicji ze względu na odsłonięcie ciemnej strony Pawlaka.
Nie oczekiwałem więc, aby premier miał obowiązek reagować na dziennikarski materiał natychmiast i bez namysłu. Przypadek ów bowiem należy do klasycznych dylematów polityki opisanych niegdyś przez Maksa Webera kategorią etyki politycznej odpowiedzialności.
To, co na pierwszy rzut niewyrobionego oka sprawiać może wrażenie hipokryzji, przy dokładniejszym wejrzeniu okazuje się odpowiedzialnością.
Ale między szaleńczą logiką: "Fiat iustitia, pereat mundus", a kapitulanckim stwierdzeniem Tuska: "Moje możliwości perswazji nie są zbyt duże" - jest szeroka przestrzeń roztropnej i etycznej polityki. To jest - nawiasem mówiąc - jeden z elementarnych standardów europejskich kodeksów ministerialnych dobrych praktyk.
Nie sposób zrozumieć, czemu Tusk nie chce nawet powrócić do niegdysiejszego postulatu programowego PO, aby również polski premier narzucił swoim ministrom taki kodeks dobrych praktyk. Gabinet polityczny mógłby przypomnieć szefowi rządu, że ma on do dyspozycji kompletny projekt takiego aktu, przygotowany w PO ledwie cztery lata temu. Tyle że ta postawa jest jawnie i rażąco sprzeczna z ideą roztropnej i etycznej polityki.