Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaremba: Szepty i krzyki wokół Kudryckiej

6 kwietnia 2009, 12:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Inne
Pani minister zgłosiła pomysł, a premier bronił jej na konferencji prasowej. Odpowiedzią były polemiki profesorów i komentatorów. Wypowiadane półgłosem. Minister się cofnęła i elity przyjęły to z ulgą. Ot, niemiły incydent, jakby ktoś puścił bąka przy stole. Godne zarówno ubolewania, i jak najszybszego zapomnienia. Tymczasem warto potraktować tę „wpadkę” jako przestrogę - pisze Piotr Zaremba.

Nadgorliwa autorka poronionego pomysłu? Czy wykonawczyni politycznej instrukcji, z której się wycofano pod presją nieprzychylnych reakcji? Ma szansę przejść do historii wyłącznie jako autorka tej propozycji pasującej do kultury naszych wschodnich sąsiadów, a nie liberalnego Zachodu.

Mnie niepokoi co innego. Pani minister zgłosiła pomysł, a premier bronił jej na konferencji prasowej. Odpowiedzią były polemiki profesorów i komentatorów. Wypowiadane półgłosem. Minister się cofnęła i elity przyjęły to z ulgą.

Tymczasem warto potraktować tę „wpadkę” jako przestrogę. Podczas rządów poprzedniej PiS-owskiej władzy ważnym tematem debaty była relacja między państwem i instytucjami społecznymi. Każda próba sporu o granice ich autonomii kwitowana była krzykiem oburzenia. Czasem uzasadnionym, czasem śmiesznym – jak wtedy gdy przekonywano nas, że na samorządnych uczelniach nie można sprawdzać przeszłości rektorów.

Co by się działo, gdyby Jarosław Kaczyński zajął się pracą magisterską godzącą w bliską mu postać? Albo gdyby Przemysław Gosiewski domagał się usunięcia jakiegoś profesora z uniwersytetu – jak Stefan Niesiołowski Andrzeja Nowaka? Organizacje praw człowieka wzywałyby do interwencji Unię Europejską i ONZ. Gdy premier Tusk traci kontrolę nad słowami, na szczęście jeszcze nie czynami, grozi mu się uprzejmie palcem.

Dotyczy to i kampanii przeciw IPN-owi, który ma być odpolityczniony w ten sposób, że partii rządzącej będzie łatwiej odwołać prezesa. Wiem, że powinien usłyszeć mocną odpowiedź od organizacji pozarządowych, środowisk pilnujących praw człowieka, naukowców. Nie słyszy, bo IPN jest „pisowski" a Kaczyńscy ciągle mogą wrócić do władzy. Ale w takiej sytuacji wszystko sprowadza się do partyjnej polityki. Zasad nie ma.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj