Dziennik Gazeta Prawana logo

Gawryluk: Koszmarna moda na bojkoty

8 kwietnia 2009, 16:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kiedy patrzę na dziennikarzy, którzy ostatnio niemal codziennie protestują przeciwko czemuś lub coś bojkotują, wydaje mi się, że pomieszało im się w głowach. W mojej ocenie wybieranie sobie przez dziennikarzy takiej formy protestu jak bojkot jest brakiem profesjonalizmu. Swego czasu Monika Olejnik bojkotowała Leppera - i co z tego wyszło? Nic - pisze Dorota Gawryluk.

Słysząc niemal każdego dnia o kolejnych bojkotach i różnego rodzaju symbolicznych gestach sprzeciwu, odnoszę wrażenie, że następuje jakaś dewaluacja tego sposobu wyrażania własnego protestu wobec kogoś lub czegoś. Już chyba nikt nie bierze na poważnie tego, że ktoś coś bojkotuje, bo przestało mieć to jakieś większe znaczenie.

>>> Zaremba: Spóźniony bunt artystów i „Wyborczej" przeciw TVP

A ta jest, jaka jest - można ją opisywać, można ją komentować, po to są łamy gazet i publicystyka. Dziennikarze bojkotują polityków, dziennikarze bojkotują odznaczenia, bo wydaje im się, że są kimś więcej niż w rzeczywistości, nawet jeśli swego czasu bardzo zasłużyli się dla Polski. Bycie dziennikarzem nie predestynuje do tego, by z jakiegokolwiek powodu bojkotować któregoś z polityków, ani też by z kogoś unikać, z nim nie występować i nie przeprowadzać z nim wywiadów. Również wówczas, gdy się z takim politykiem nie zgadzamy i poważnie różnimy w poglądach. W mojej ocenie wybieranie sobie takiej formy protestu jak bojkot jest brakiem profesjonalizmu. .

>>> Olejnik o proteście Kraśki przeciw TVP: Widziały gały, co brały

Dziennikarz nie jest po to, by wyrażać swoje emocje, to nie jest jego powołaniem i w tym zawodzie nie ma miejsca, by je ujawniał. Nie jest również osobą, która powinna pokazywać, jakie są jego poglądy, czy kogoś lubi lub nie lubi, czy się mu coś podoba, lub nie podoba. Jeśli tak robi, to pokazuje przecież swoje zaangażowanie po stronach konfliktu, gdy tymczasem od dziennikarzy oczekuje się, że będą rzetelni i obiektywni. Tymczasem to, co się dzieje, pokazuje, że tacy właśnie nie są, choć udają, że jest odwrotnie. Przecież znany jest z tego, że jako pierwszy chciałby protestować, czy bojkotować w sprawach, które uważa za słuszne. Natomiast w przypadku Bronisława Wildsteina oceniam, że nie powinien on bojkotować polityka. Mógłby to robić tyko wtedy, gdyby sam zdecydował się zostać politykiem.

>>> Michalski: Dziennikarka „Wyborczej" nadczłowiekiem?

Protest ma sens tylko wtedy, gdy ogniskuje się wokół naprawdę ważnych celów.
Nawet sprawa TVP nie wydaje mi się problemem tak istotnym, by pisać w tej sprawie listy protestacyjne i ogłaszać bojkot. W historii byli naprawdę bardzo różni szefowie telewizji i jakoś nie pamiętam, by organizowano przeciw nim protesty. Szefowie telewizji są, jacy są, i wynika to m.in. z tego, że mamy taką i nie inną ustawę o radiofonii i telewizji. Jednak raz jeszcze powtarzam - bez przesady! Cała Polska jest poobrażana i odnoszę wrażenie, że wielu ludzi po prostu nie zna swojego miejsca w szeregu. Dlatego radzę powrócić do szeregu i zastanowić się na spokojnie – kim jestem i co tak naprawdę znaczę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj