MAREK MIGALSKI: Ja w ogóle tak na to nie patrzę. Nie dostrzegam tej zmiany strategii. Oczywiście widzę różnicę między reklamówkami z aniołkami a ostatnią z wyciągniętym językiem Platformy. Partia jednak musi iść dwukierunkowo, żeby się nie skazać się na porażkę. I taki był zamysł chyba od początku. Z jednej strony pokazywać, że jesteśmy zdolni i chętni do merytorycznej, spokojnej debaty, prowadzonej z naszej strony przez rzetelnych, życzliwych nawet dla oponentów ludzi. Z drugiej zaś strony jesteśmy jednak opozycją, a to oznacza, że trzeba pokazywać zakłamanie, dwulicowość i hipokryzję partii rządzącej. Jedno nie wyklucza drugiego.
Gdyby powstało takie wrażenie, to byłaby to zła informacja. Ale wierzę, że tak się nie stanie. Musimy z jednej strony polemizować merytorycznie na argumenty, dane statystyczne, a z drugiej strony wyraziście pokazywać niespełnione obietnicy rządu.
Nie nazywałbym tego, co było w reklamówkach z aniołkami fałszywym językiem miłości. Od tego jest Platforma Obywatelska. To był język komunikacji z wyborcami. I w moim przekonaniu zanim nie skończymy mówić, on będzie kontynuowany i uzupełniany o naturalną w kampanii wyborczej konfrontację. Taka konfrontacja też jest potrzebna, zwłaszcza że mamy problem z ogromną sympatią mediów do PO. Musimy ponad głową mediów pokazać prawdziwe oblicze PO.
Nie można w jednym spocie zawrzeć wszystkiego. Jestem przekonany, że przed tymi wyborami będzie też czas na pozytywną kampanię. Zaczęliśmy od spotu pokazującego niewiarygodność PO. I nie zgadzam się, że tam są tylko emocje. Ale dobrze, że jakieś ta reklamówka wywołuje, bo to mobilizuje Polaków do pójścia do urn.
Z tego, co sie orientuję, PiS zaspokoi też oczekiwania na merytoryczną dyskusję. Kampania się dopiero zaczęła. Zobaczymy i PiS zniuansowane, i usubtelnione.
Parafrazując Marka Twaina, zapewniam, że pogłoski o tym, że Jarosław Kaczyński uznał, że Lech Kaczyński nie ma szansy na reelekcję, są przedwczesne i nieprawdziwe. W ogóle nie jest tak, że ten spot rozpoczyna jakąś nową epokę w życiu PiS.
W moim przekonaniu to był dobry początek, ale najważniejszy naturalnie będzie koniec, czyli jaki wynik uzyska 7 czerwca PiS.
(śmiech) Ale przecież nie jest tak, że wszyscy fachowcy mówią, że ten spot jest zły. Również w gronie komentatorów politycznych jest spór. Ja też jako komentator uznałbym, że ten spot jest dobry i osiągnie swój cel.