"Cała Polska widziała tę młodą osobę, która jako sędzia ogłaszała i uzasadniała wyrok w sprawie spotu. Już mniejsza o ten wyrok, chodzi o uzasadnienie. Ta młoda dama uznała, że w Polsce o wszystkim decyduje Bruksela, a polski rząd nie ma nic do gadania - mówił Jarosław Kaczyński na temat sędzi Alicji Fronczyk. "Miałem takie wrażenie, że ona to całkowicie aprobuje. Otóż, ja bym chciał, żeby Polacy nie aprobowali takich ludzi w polskim aparacie państwowym."

Tak prezes PiS skomentował zachowanie sędzi, która wydała pierwszy wyrok sądu w sprawie spotu wyborczego PiS. "Lepiej wypowiadać się o kobietach per młoda dama niż polityczna prostytutka, nawiązuję tu do słów Janusza Palikota" - powiedział Migalski w TVN24 i dodał: "To nie były słowa o wysokim sądzie, to było o tej uroczej pani, pani sędzi, pani Alicji. Powiedzenie o młodej damie, że jest młodą damą jest uprawnione i obyśmy się tak do siebie zwracali w debacie publicznej."

>>>Migalski: Wyrok w sprawie spotu skandalem

Kiedyś przede wszystkim politolog, dziś bardziej polityk i kandydat PiS do Brukseli, jest umiarkowanie zadowolony z wyroku Sądu Apelacyjnego, który dopuszcza do emisji dwa fragmenty spotu PiS (że rząd zamknął stocznie i prezydent Warszawy wyda 58 milionów zł na nagrody dla swoich urzędników). Jego zdaniem, po wyroku sądu drugiej instancji w świat poszedł komunikat, że PiS jest bardziej wiarygodny, mówi jednak prawdę, wytyka rzeczywiste błędy PO.

"Oczywiście uszanujemy wyrok sądu" - mówił Migalski o nakazie przeproszenia PO za nieprawdziwe fragmenty spotu, na przykład, te dotyczące firmy żony ministra Aleksandra Grada i senatora Tomasza Misiaka.

"Nazywam to wyrokiem dwa do dwóch. W dwóch sprawach nie byliśmy nazbyt ostrożni, w dwóch sąd uznał nasze racje za uprawnione" - mówi Marek Migalski o wyroku częściowo dopuszczającym do emisji spot wyborczy PiS.

Migalski przyznał, że na emisję czekają już trzy kolejne spoty PiS. "W polityce jest jak w szachach. Trzeba przejmować inicjatywę. PiS ją przejął. PO jest w defensywie. I to cieszy, bo możemy przekazać Polakom co chcemy osiągnąć w Parlamencie Europejskim."

Podziękował też internautom, którzy po wydaniu zakazu emisji pierwszego spotu umieścili go w sieci. "Dzięki nim, ten spot stał się hiciorem netu" - mówi Migalski.