Biedne Partnerstwo Wschodnie. Chyba zostanie sierotą. Wszyscy o nim nadal mówią ciepło, ale
To chyba główny powód, dla którego Lech Kaczyński się tam nie wybiera. Tak jak wcześniej nie spieszyło się Donaldowi Tuskowi, którego to w końcu własny minister był głównym orędownikiem tego porozumienia. No i tak jak nie spieszyło się do Pragi kilku innym europejskim liderom.
Oczywiście można tłumaczyć, że premier nie pojechał, bo nie chciał przepychać się z prezydentem. A prezydent odwołał wyjazd z powodu szykowanego przez stronę rządową konfliktu. Zresztą pewnie w tych tłumaczeniach jest trochę prawdy, ale istota zasadza się na czymś innym.
Niestety Czyli głównego przeciwnika Partnerstwa. Zaś w ogóle, w czasie kryzysu, otwieranie się na takie kraje jak Ukraina zdaje się im być przesadnym altruizmem.
Po co więc być kojarzonym z imprezą, której grozi klapa? Być kojarzonym z porażką? Każdy dbający o swój osobisty sukces polityk ucieka od czegoś takiego. W takich sytuacjach nikt nie będzie bił się o krzesło. Przeciwnie, walka jeśli wybuchnie to tylko po to, by wcisnąć w ów mebel swojego przeciwnika.