Od pierwszego dnia spotu PiS w mediach wrze na jego temat. Szczególnie wiele uwagi poświęca się głównej bohaterce filmu, pani Annie Cugier-Kotce, która zapewniła mu niewątpliwy sukces.
Wygląda na to, że tym razem widzimy na polskiej scenie politycznej bardzo sprytnie zaplanowaną kampanię. Od początku było jasne, że powstanie zamieszanie wokół głównej aktorki, która kilka lat wcześniej grała pielęgniarkę w wyborczym spocie Platformy. Wczoraj DZIENNIK ujawnił nagrania Anny Cugier-Kotki kładącej nogi na kolana Jacka Kurskiego.
To jej pięć minut, bo
wszyscy dają się w to wciągnąć.
Pierwszy raz stało tak, że to aktorka jest największą atrakcją kampanii. Oczywiście na razie to kampania w wersji light. Najwyraźniej PiS-owi chodzi przede wszystkim o przejęcie młodszego
elektoratu. A poziom nowego spotu, jak i kampanii robi się dość wysoki.
Kobieta zmienną jest i wybacza się jej to, że raz wystąpi w kampanii Platformy, później zmienia zdanie i popiera PiS. Zresztą, czy można oskarżać aktorkę o zmianę poglądów? Trzeba zrozumieć, że graniem różnych ról zarabia na życie. Nie jest politykiem, więc nie przybiera nowych barw. Taki jest jej zawód. Poza tym,
W każdym razie [ani Ania jest idealną kandydatką żeby zrobiło się o niej głośno. Zabawnie jest też widzieć, jak prezes Kaczyński bierze ją w obronę i w dość niefortunny sposób mówi o niej wymieniając tylko drugi człon nazwiska - "pani Kotka". Cóż, politycy w kampanii czasem poruszają się jak słoń w składzie porcelany. Ale pani Ania w nowej roli odnajduje się świetnie i doskonale się przydaje politykom.