To jego koncepcja scenariusza. Moja rola jest tylko taka, że zagrałam wcześniej w spocie Platformy.
Kiedyś z nim pracowałam. Miałam przyjemność robić reportaż o panu pośle w telewizji. Mieliśmy do siebie namiary i pan Jacek po jakimś czasie mnie odnalazł. I jak twierdzi - wyśnił ten
spot.
To było jakoś tak w tych okolicach. Z Jackiem Kurskim przeprowadzałam nie tylko wywiad, ale wcześniej robiłam też o nim reportaż. Materiał był pod tytułem "Dzień z życia
polityka" i poseł poświęcił nam wtedy cały dzień. Razem z koleżanką chciałyśmy pokazać jak wygląda druga twarz polityka, nie od strony jego pracy tylko od strony making off. Ja
przygotowałam scenariusz, a pan Kurski go zaakceptował i przez jeden dzień kręciliśmy różne sceny, na przykład na basenie. Jeździliśmy za nim i podglądaliśmy go.
Nie, nie nie. Ja pracowałam w telewizji i miałam kontakt z politykami różnych opcji. Program miał taką formułę, że moim zadaniem jest prowokacja. Grałam w kilkunastu odcinkach. Kiedyś z
zaskoczenia weszłam do studia i dokleiłam wąsy pani Piterze. Innym razem Ryszard Kalisz siadał mi na kolana, a ja mu mierzyłam obwód pasa i zastanawialiśmy się jaką mu wymyśleć dietę. To
były właśnie tego typu niespodzianki, że pojawiałam się w trakcie programu z zaskoczenia i odnosząc się do scenariusza prowokowałam w pewien sposób polityków.
To zaczęło się od tego, że przed programem zrobiliśmy sondę uliczną podczas której zadawałam pytania przechodniom jak postrzegają pana Jacka Kurskiego. Później puściliśmy te wypowiedzi
posłowi w studio. W pewnym momencie padło tam sformułowanie, że pan poseł PiS jest niemęski i prowadzący zaczepili o ten temat. Wpadliśmy na taki pomysł, żebym wystąpiła w roli
uwodzicielki i sprowokowała trochę pana Jacka, żeby go speszyć. Taka była konwencja tego programu. Proszę się nie opierać na wyjętym z kontekstu fragmencie, kiedy ja zarzucam nogi na kolana
panu posłowi. Ale podkreślam to był cały cykl programów i nie tylko z panem Kurskim podczas programu robiłam takie niespodzianki.
Trudno mi się wypowiadać za pana Kurskiego, co on sobie myślał. Wtedy z PiS-u nikt się do mnie nie zgłaszał w sprawie nagrania spotu, zgłosiła się do mnie Platforma. Inaczej. Do tamtej
reklamówki dostałam się poprzez casting na który zostało zaproszone osiemdziesiąt innych aktorek i przeszłam go pozytywnie i wygrałam.
.
No niestety oszołomów w internecie nie brakuje. Groźby trwają już od początku kampanii. Moim zdaniem ludzie nie zrozumieli przekazu tego spotu. Ja nie namawiam nikogo. Głównym przekazem tego
spotu jest moje niezadowolenia i rozczarowanie. Taki jest jasny komunikat. Natomiast ludzie zaczęli mnie obrażać. Większość myśli tak: najpierw Platforma, a potem PiS - to się nie godzi. A ja
zadaję pytanie - czy obserwując to, co się dzieje, nie mam prawa się zastanowić i zmienić myślenia o ludziach na których głosowałam. Gdzie ta tolerancja?
To są groźby mailowe i komentarze na forach, ale wiem że tego się nie uniknie po każdej takiej akcji. Nie wiem dlaczego mój udział w spocie został tak nagłośniony.
Nie mam pojęcia. Właśnie to jest trudne do zidentyfikowania, bo takie rzeczy wypisują albo konta fikcyjne na naszej klasie, albo jacyś ludzie pod pseudonimami, którzy nie podpisują się
imieniem i nazwiskiem. Taki anonimowy internauta jw348 może wylać całą żółć, która go męczy. Jest mi po prostu przykro. Porusza nie to. Jeżeli chodzi o groźby karalne to jest to
ważniejsza sprawa. Jeżeli ktoś już tak daleko idzie to mam powód, żeby się bać.
Tak, oczywiście. Jeśli tylko uda mi się ustalić osobę, która to wysyła.