Dziennik Gazeta Prawana logo

Spoty jak obrazki dla idiotów

30 maja 2009, 09:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Z przerażeniem oglądam spoty wyborcze. Jak dotąd to wyłącznie emocjonalne filmiki bez żadnej treści programowej. A polską kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego sprowadzono w nich do poziomu ruchomych obrazków dla idiotów i bójki w barze - stwierdza Jarosław Gugała.

Już przy okazji ostatnich wyborów parlamentarnych w Polsce wytworzył się obyczaj, że partie polityczne zamiast promować swoje programy, skupiają się na politycznych przeciwnikach i straszeniu nimi wyborców. Dotyczy to absolutnie wszystkich.

Występuje w roli klasycznego latynoamerykańskiego lewaka powtarzając zaklęcie, że Polsce grozi bliżej nieokreślany neoliberalizm i będzie strasznie.

Jarosław Kaczyński z kolei próbuje zastraszać Niemcami. W poprzednich wyborach udało mu się co prawda pozyskać w ten sposób wiele głosów Platformy wspominając historię z dziadkiem Tuskiem z Wehrmachtu. Swoich sąsiadów nie możemy zmienić, więc lepiej zaprzestać tworzenia międzynarodowych afer. A . Mówi więc niestworzone rzeczy próbując przypisać demoniczne cechy niemieckim chadekom. Gdyby przeanalizować, co rzeczywiście zostało napisane w podobno antypolskiej odezwie CDU/CSU, okaże się, że tak naprawdę nie ma się czego bać. Nie ma w niej także nic, czego by nigdy wcześniej nie głosili niemieccy chadecy przed wyborami. PiS skupia się zatem na walce z Niemcami oraz Platformą wzywając ją do wycofania się z największego klubu wyborczego w Parlamencie Europejskim.

Bo według SLD najważniejszym problemem w Polsce jest Kościół i jego przywileje. To zresztą ich sprawdzony postulat przedwyborczy i element stale pojawiający się w spotach Sojuszu. Platforma Obywatelska z kolei prowadzi szeroko zakrojoną akcję i straszy polski elektorat Kaczorami. W poprzek całego zamieszania kroczy Lech Wałęsa, który choć nie bierze udziału w wyborach mówi, że występami z Libertasem chce zaszkodzić Kaczyńskim.

Wszystkich jednak łączy wspólna cecha: nikt nie wysyła przekazów pozytywnych i albo straszy, albo odwołuje się do tego, że jeśli zagłosujemy na inną partię, to czeka nas straszna bieda. Politycy zgodnie kierują się zasadą, że Polaków można zmobilizować przekazem negatywnym.

Prawdziwym wygranym tych i następnych wyborów okaże się ten, kto na tym tle będzie wyglądał na mądrego, wywarzonego i powie, jakie są jego zamiary. A ci, którzy nadal będą grzęznąć we wzajemnych oskarżeniach, ugrzęzną w nich na dobre. Wygrywanie wyborów pod hasłem "na pohybel" zawsze kończy się fatalnie. Niestety,
Tymczasem według naszych polityków nie powinniśmy głosować na klerykałów, antyklerykałów, liberałów ani narodowców. Polscy politycy postawili na odstraszanie. Po wyborach natomiast dziwią się, że frekwencja była zastraszająco niska i biadolą nad stanem społeczeństwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj