Dziennik Gazeta Prawana logo

Kurski: Jestem jak Doda, Żydzi i seks

27 maja 2009, 19:32
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kurski pozwie Julię Piterę do sądu
Kurski pozwie Julię Piterę do sądu/Inne
"Nie będę nosił różowych marynarek, ani kolorowych skarpetek, by ludzie bardziej mnie rozpoznawali" - obiecuje Jacek Kurski. Poseł PiS po tym jak pozyskał dla swojej partii aktorkę ze spotu PO Annę Cugier-Kotkę, zaczął być traktowany przez media i internautów jak celebryta. Sam Kurski, do niedawna uważany za partyjnego bulteriera, cieszy się ze zmiany swojego wizerunku.


Jacek Kurski: Co pan ma na myśli?

.
Mała rzecz, a cieszy.


To najlepsze możliwe towarzystwo. To świadczy o mojej dużej rozpoznawalności i wywoływaniu przeze mnie pozytywnych na ogół skojarzeń.


Nigdy nie było bulteriera. Dosyć tej dorobionej gęby. Nareszcie będę mógł przemówić własnym głosem. A słowo celebryta nie jest do końca zdefiniowane. Ale jeśli czyimś zdaniem brzmi to dobrze i nie podważa moich walorów intelektualnych to niech będzie, że jest to dopełnienie mojego wszechstronnego wizerunku.


Od kilku lat nie narzekam na brak osób, które proszą mnie o autograf. Doświadczyłem tego nie dalej jak dzisiaj. Na targu w Jedwabnem.


W tym prawdziwym.


Na ogół mam styczność z potencjalnymi wyborcami. W związku z tym są to zwykłe dziewczyny. Tych w moherowych beretach też jest sporo, co mnie bardzo cieszy.


Nie prosiła o autograf na udzie. Przecież było widać, że trzymałem w ręce nie flamaster, tylko szklankę. Nie było autografu na jej udzie.


Tego rodzaju gadżety w celu zwiększenia swojej rozpoznawalności potrzebują ludzie, którzy nie mogą sobie jej zaskarbić metodami tradycyjnymi. Ja mam tę przewagę, że zyskuję rozpoznawalność normalnymi metodami. Nie będę nosił różowej marynarki. Ani kolorowych skarpetek.


Nie będzie sesji z gołą klatą. Nie ma takiej potrzeby. Wyrażam siebie takim jakim jestem. Nie potrzebuję dopalaczy ani afrodyzjaków medialnych.


Nie uwierzy pan, ale ja o istnieniu pudelka dowiedziałem się dwa miesiące temu. Od Zbigniewa Ziobro, który w jakiejś wypowiedzi coś mówił o pudelku. Komentował w telewizji i odniósł się do tego, że jakaś sytuacja (nie pamiętam już jaka) nadawała się na portal pudelek.pl. Wcześniej nie wiedziałem, że istnieje coś takiego.


Nie wchodzę na pudelka. Raz ktoś mi coś tam pokazał, ale nie zainteresowało mnie to bardziej.


Oczywiście, oczywiście, wszystko jest grą, wszystko jest socjotechniką. Nic nie ma naprawdę.


Właśnie nie. To żadne wyrachowanie, tylko dotyk anioła.

!
Los tak chciał, żeby powoli odsłaniała się moja prawdziwa twarz. Najciekawsze jeszcze przed nami.


To be continued, to be continued, to be continued.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj