: Szczęśliwie nie pamiętam takiej obietnicy. Ja widzę, że Platforma odniosła podwójny sukces. Bo po pierwsze wzięliśmy połowę mandatów. A po drugie
zwiększyliśmy dystans do opozycji, mimo że od dwóch lat jesteśmy partią rządzącą.
Ja za to pamiętam, jak na początku kampanii zapraszaliśmy do debat. I PiS tych debat bardzo unikało. Przyjęło taktykę podgryzania z boku. Nie zauważyło, że wchodzi w sojusz z torysami
angielskimi, czyli głównymi przeciwnikami wspólnej polityki rolnej, a wielkimi zwolennikami renacjonalizacji, co jest szkodliwe dla polskich interesów. Stąd właśnie wziął się ten plakat
PO.
To nie tak. Paradoks Polaków polega na tym, że jesteśmy z Unii zadowoleni, ale na wybory niechętnie chodzimy. Fakt, kampania tego nie zmieniła. Bo edukacji było w niej tyle, co kot napłakał.
A i sama polityka ludziom zbrzydła. Sam w taksówce nasłuchałem się o waszych, czyli polityków, kłótniach, które nas, czyli przeciętnych Polaków, nie obchodzą.
Bo tzw. desant ma zawsze utrudnione zadanie. Krzaklewski – z Pomorza na Podkarpacie. Kolarska-Bobińska – z Warszawy do Lublina.
Nie do końca. Z nimi mogło się zakończyć tak jak z Danutą Huebner, której nazwisko i rozpoznawalność przełożyły się na popularność w całej Polsce. Dla Krzaklewskiego pierwsze sondaże
były dobre. Wiem, co ci ludzie czuli, bo ja też byłem takim spadochroniarzem z KLD na początku polskiej demokracji. W 1993 r. bez sensu zostałem wysłany do Poznania, gdzie konkurowałem z
szefową swojego rządu Hanną Suchocką.
Wybrał styl polityczny Ziobry. Czyli nadużywanie aparatów władzy. Dziwi mnie to, ale co poradzę? NIsko oceniam zdolność Ziobry do odnalezienia się w strukturach unijnych. W ogóle mglisto
widzę unijną przyszłość wybrańców z PiS.
Nasi ludzie już samym nazwiskiem działają dobrze na wyobraźnię swoich europejskich kolegów. Chociażby Buzek, Saryusz-Wolski, Huebner, Thun.
Tak, tych ludzi dzieli przepaść. Pan Ziobro nigdy nie będzie w stanie osiągać takich sukcesów w Europie co Róża Thun. Nie wiem, po co on tam jedzie.
Oczywiście, że tak. Za chwilę będziemy bić się w kraju.
Zawsze. Owszem, świńskie tyłki pasują do wcześniejszych świńskich ryjów. Ale to równanie w dół. Polacy nie za to lubią Platformę. Musimy wyraźnie odróżniać się od agresywnego stylu
braci Kaczyńskich.
To smutny sukces, zważywszy, że na prawo od nich nie ma już nic. Ściana. PiS wykonało destrukcyjną misję. Ten mandat to suma elektoratu LPR, Samoobrony i PiS z 2004 roku. A to akurat średni
powód do dumy, bo to głosy najbardziej sfrustrowanej części naszego społeczeństwa ustawionej bokiem do Unii.
Nie. Za to PiS czeka trzęsienie ziemi. Jestem bardzo ciekaw, jak zamierzają swój czas między Brukselą a Warszawą rozkładać panowie Kurski, Ziobro, Cymański. Mam dla nich koleżeńską radę:
takie szycie będzie błyskawicznie zauważone. Jak nie w kraju, to na pewno za granicą.