Dziennik Gazeta Prawana logo

O co chodzi Tuskowi?

26 czerwca 2009, 14:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Inne
Czym jest dziwna, poniesiona na własne życzenie porażka Platformy Obywatelskiej w walce o ustawę medialną? Burząc kompromis z lewicą i ludowcami, Donald Tusk wystawił ją na ryzyko zablokowania przez prezydenckie weto - pisze Piotr Zaremba, komentator DZIENNIKA

Czy to świadectwo arogancji, niezdolności zawierania kompromisów politycznego lidera? A może przeciwnie – dowód pryncypialności Tuska, który uznał, że te targi zaszły zbyt daleko, że nie chce ich zawierać kosztem budżetu państwa?

Historia zabiegów PO o zreformowanie, czytaj: przechwycenie publicznych mediów, to ciąg sprzecznych sygnałów. Z jednej strony mieliśmy cynizm każący nazywać odpolitycznieniem coś, co było skokiem na kasę. Za te usiłowania odpowiedzialność brali głównie politycy parlamentarni Platformy. Z drugiej – u samego Tuska dawało się wyczuć brak entuzjazmu, chęci, aby te usiłowania mocniej wspierać.

Ta obojętność premiera, który na samym początku posunął się nawet do tego, że skrytykował w prasie jeden z kolejnych projektów własnej partii (w warunkach scentralizowanego systemu partyjnego – ewenement) prowadziła do chaosu w szeregach „reformatorów”. A zarazem

Nie podzielam wizji ładu medialnego prezentowanej przez Donalda Tuska. Kiedyś sądziłem, że gdy zmieniają się media komercyjne, nadając coraz bardziej ambitny program, silna pozycja mediów publicznych chronionych abonamentem nie jest potrzebna, ba, jawi się jako danina na rzecz partii, które sprawują nad nimi kontrolę. Ale dziś choćby kryzys wystawił mój pogląd na próbę. W obliczu trudności telewizje i radia prywatne rezygnują przede wszystkim z tego, co nie jest grą pod publiczkę. Publiczna telewizja i radio powinny być reformowane, skłanianie do oszczędności, ale nie niszczone – mają bowiem szansę zadbać o wysoką kulturę, o patriotyzm, o obywatelskie wychowanie. W dodatku ich osłabianie, czyli wzmacnianie ich komercyjnych konkurentów, przechyla publiczną debatę w jedną, liberalną stronę. A na dokładkę ostateczny kształt ustawy czynił z niezależności tych podmytych finansowo publicznych mediów pełną fikcję. I przez sposób wyłaniania ich władz. I przez coroczne, arbitralne kształtowanie ich budżetów decyzją parlamentarnej większości,

Pogląd Tuska jest inny. Tyle że próbując wcielać w życie własne przekonania w wersji radykalnej, spowodował on, że nie wcieli ich raczej wcale. Jeśli to efekt nieelastyczności premiera, jest to materiał na zajmującą anegdotę. Jeśli świadomej intencji, aby wycofać się z awantury, należy mu się podziw.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj