Dziennik Gazeta Prawana logo

Jackson nowym świętym popkultury

26 czerwca 2009, 17:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jackson nowym świętym popkultury
Inne
Jackson, podobnie jak i jego muzyka, był własnością globalnej wioski. I świat, zgodnie z dzisiejszym nie zapisanym nigdzie trendem, zawłaszczył jego śmierć. Internet pękał od informacji wyłącznie na ten temat. Świat ogarnęła medialna gorączka. A kult Jacksona będzie narastał - pisze Jacek Wakar.

Zaalarmowany telefonem w piątek tuż po północy włączyłem telewizor, by sprawdzić, czy to prawda – Jackson nie żyje? CNN nadawał nieustannie spod szpitala w Los Angeles. Na pasku z szyldem „Breaking News”, którym zazwyczaj opatruje się wiadomości o wybuchach wojen albo zamachach terrorystycznych, nie było jeszcze informacji o zgonie króla popu. Podobnie w TVN 24. Tylko BBC World podawał ją, wciąż powołując się jednak na niepotwierdzone źródła. Godzinę później wszystko stało się jasne.

>>> Król: Płaczemy po Jacksonie jak po papieżu

I świat, zgodnie z dzisiejszym nie zapisanym nigdzie trendem, zawłaszczył jego śmierć. Internet pękał od informacji wyłącznie na ten temat, jakby wszystko inne w jednej chwili straciło jakiekolwiek znaczenie. W YouTube w mgnieniu oka pojawiły się filmy dokumentujące rajd karetki do Centrum Medycznego w Los Angeles, można też było wyłowić ostatnie zdjęcie gwiazdy.

Można przewidzieć teraz rozwój wypadków. Michael Jackson stanie w szeregu bogów popkultury, na to miejsce zresztą całkowicie zasługując. Jego nazwisko będzie wymieniane jednym tchem obok Elvisa Presleya i Johna Lennona, a moment jego odejścia dla dziejów show biznesu stanie się datą graniczną. Siłę oddziaływania autora „Thrillera” da się porównać tylko z wymienioną dwójką. Jimmi Hendrix, Jim Morrison albo Kurt Cobain swoją muzyką trafiali w zapotrzebowanie istotnej, ale jednak niszy. Stali się – tylko i aż – ikonami buntu. Działalność Jacksona zawsze mieściła się w głównym nurcie popkultury i podobnie jak dokonania Presleya i Lennona popkulturę na trwałe zmieniła. Cała trójka, co w innych razach wcale nie było oczywiste, potwierdzenia znaczenia swych dokonań doczekała się za życia.

Nic temu nie przeszkodzi. W niepamięć poszły nagle wszystkie kontrowersje wokół gwiazdy, usłyszałem wczoraj, że jego dziwne trzeba przyznać upodobania stanowiły wyłącznie dowód, że był człowiekiem o wielkim sercu, Piotrusiem Panem, który za nic w świecie nie chciał dorosnąć. Trudno rzecz jasna oczekiwać, by chwilę po śmierci jednej z największych medialnych gwiazd naszych czasów, te same media, które czerpały z jego popularności, nagle zdobyły się na trzeźwy osąd. Zabrakło mi jednak chociaż chwilowego otrząśnięcia z podyktowanej sytuacją histerii. Oddania Jacksonowi tego, co mu należne, gdy idzie o muzykę przy jednoczesnej próbie rozgryzienia go jako człowieka. A to, jak sądzę, nie może równać się z wystawieniem mu pomnika.

Show Must Go On – za chwilę pojawią się nowe płyty Jacksona złożone z odnalezionych w jego archiwach piosenek lub kolejne kompilacje przebojów. Raczej prędzej niż później ktoś nakręci jego filmową biografię. Wątpię tylko, czy wyłoni się z tego wszystkiego prawdziwy obraz Michaela Jacksona – postaci, jak się wydaje, fascynującej i tragicznej jednocześnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj