Dziennik Gazeta Prawana logo

Festiwal hipokryzji w resorcie pracy

7 lipca 2009, 12:31
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU/Inne
Zobaczymy, jak pewna pani, której kompetencje kwestionują nawet koalicyjni koledzy, przeczołguje podwładną, o której kompetencjach dobrze mówi nawet opozycja - pisze Piotr Gursztyn, publicysta DZIENNIKA.

Te zapewnienia minister Fedak wygłosiła po naszych informacjach, że jej zastępczyni straciła część kompetencji po powrocie z urlopu macierzyńskiego.

Dziś ta historia powinna być zakończona – w tym sensie, że minister Fedak przyznaje się do błędu i oddaje Chłoń-Domińczak, skądinąd bardzo sprawnej urzędniczce państwowej, jej poprzednie kompetencje. Dzieje się jednak inaczej. Wiceminister składa dymisję, a pani minister – nie zapomnijmy jej wczorajszych zapewnień – oznajmia, że jest skłonna pożegnać się ze swoją zastępczynią.

To wszystko zdarzyło się w czasie ożywionej ostatnio debaty na temat przyznania kobietom parytetów w polityce. Po to by było ich więcej, by zajmowały bardziej eksponowane stanowiska i by przełamać dominację mężczyzn. Lekcja przygnębiająca, bo Chłoń-Domińczak po urodzeniu trzeciego dziecka czym prędzej przytruchtała do pracy, nie korzystając z żadnych dodatkowych zwolnień. To skądinąd smutna odpowiedź na pytanie, dlaczego kobiety awansują rzadziej niż mężczyźni. Po prostu faceci nie rodzą, więc w ich przypadku jest o jeden pretekst mniej do rzucenia kłody pod nogi.

Ministerstwu pani Fedak podlegają żłobki, przedszkola, zasiłki rodzinne i wszystkie rozwiązania, które mają pomóc młodym matkom łączyć życie zawodowe z macierzyństwem. Z obowiązku przypomnijmy tu, że każdy rząd łącznie z obecnym obiecywał wiele w tej materii i wiele głosił na temat zagrożeń demograficznych. Jednak minister, która za to odpowiada sama łamie podstawowe standardy. To nie tylko pokaz hipokryzji. To będzie też test na przestrzeganie najbardziej podstawowych uprawnień. Wyobrażają sobie państwo, że podobny skandal byłby tolerowany w krajach, na standardy których wszyscy w Polsce się powołują? Gdzieś na zachód od Odry? Tam Jolanta Fedak nie byłaby już ministrem. I to niezależnie od zobowiązań koalicyjnych, bo odwołałaby ją własna partia w obawie przed gniewem opinii publicznej.

. Nasłuchał się – i słusznie – że ciąża to nie choroba. Gdzie są dziś ówcześni obrońcy pani wiceminister? Gdzie są Stefan Niesiołowski i Janusz Palikot, bo to oni pokrzykiwali na Dudę? Dziś ich nie słychać, więc można przypuszczać, że w nosie wówczas mieli obronę wiceminister, a jedyne, co ich interesowało, to nawyzywać przeciwnika politycznego.

I tak na koniec: by dymisja Chłoń-Domińczak była ważna, musi ją podpisać szef rządu. Panie premierze, dla kaprysu jednej koalicyjnej minister nie warto autoryzować tak oburzającej niesprawiedliwości!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj