Dziennik Gazeta Prawana logo

Gen. Skrzypczak nie mógł dłużej milczeć

18 sierpnia 2009, 12:14
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Szef Wojsk Lądowych dobrze zrobił, mówiąc mediom, że wojsko jest zaniedbywane. To żadna tajemnica, ale w końcu ktoś oficjalnie to przyznał - ocenia major Michał Fiszer, ekspert wojskowy.


: Myślę, że gen. Skrzypczak dobrze zrobił, udzielając tego wywiadu, bo wojsko jest od dłuższego czasu, a teraz szczególnie, zaniedbywane. To żadna tajemnica, ale w końcu ktoś oficjalnie zdecydował się o tym powiedzieć. Zaczynają się buntować ludzie, którym obronność Polski leży na sercu. Kiedy patrzę dziś na polityków, to mam poczucie, że wszyscy są uśpieni. A to nie jest tak, że nikt na nas nie napada i w związku z tym możemy dryfować, bo mamy jakieś tam siły zbrojne.


Przede wszystkim nie spodziewałbym się jakiegoś buntu generałów. To, co ma dziś miejsce, jest tylko mądrym zwracaniem uwagi na niedociągnięcia, które nastąpiły z winy polityków, a za które to generałowie muszą odpowiadać. I właśnie oni muszą mieć odwagę cywilną, by powiedzieć w oczy politykom, co robią źle. Nie ukrywajmy, najczęściej politycy nie znają się w ogóle na obronności.


Może powiedział mu to już w twarz ze sto tysięcy razy. W końcu wkurzył się i powiedział to samo w mediach. Może miał dosyć?


Mamy małe nakłady sprzętowe, są zaniedbania. A kiedy się ich nie nadrabia, to te zaniedbania narastają. Używany sprzęt robi się z roku na rok starszy. Jeżeli wymiana sprzętu w wojsku następuje systematycznie, to nie przeznacza się na to szczególnych nakładów. A jeśli potrzeby spycha się na później, to zaczynają się spiętrzać i nie wiadomo w końcu, jakie pieniądze trzeba wydać, żeby doprowadzić armię do porządku.


Pewnie faktycznie ministerstwo samo nie wie, co powinno kupić, i źle wydaje część pieniędzy. Ale tych pieniędzy generalnie i tak jest za mało. Są ewidentne niezaspokojone potrzeby, których z każdym dniem przybywa, i zaowocują tym, że będziemy w pewnym momencie bezbronni. Będziemy co prawda żyć w cywilizowanym świecie, ale równocześnie będziemy w sytuacji młodej, ładnej dziewczyny w minispódniczce w sobotni wieczór w ciemnej ulicy. Będziemy sami szukać kłopotów.


To jest kolejna sprawa. Skrzypczak mówi tu o śmigłowcach, ale taka sama sytuacja zaistnieje w Siłach Powietrznych. Nie będzie po prostu na czym szkolić ludzi. Skala cięć w wojsku jest ogromna. Ktoś po prostu przesadził. Mówi się, że takie minimum w Polsce to jest 10 eskadr bojowych. Dowódcy zgodzili się na osiem, bo doszli do wniosku, że nic się nie dzieje w świecie, co bezpośrednio zagrażałoby Polsce.


W tym momencie postawił wszystko na jedną kartę. Honor generalski kazał mu powiedzieć do ministra Klicha: człowieku, nie nadajesz się. Albo ty, albo ja.


Generał nie jest naiwny i świadomie w ten sposób postawił sprawę. Stwierdził, że jeśli pan minister nie odejdzie, to on swoim nazwiskiem tego cyrku firmował nie będzie.


Podjął męską decyzję i chwała mu za to. Nie mówię o odejściu, ale o tym, że w prasie uzasadnił powód rozstania z armią. Oczywiście to, że generał Skrzypczak odejdzie na swoją zasłużoną emeryturę, wcale nie spowoduje, że Polska będzie bezpieczniejsza. Wręcz przeciwnie.

.
Nie. To było wołanie marynarza do kapitana „Titanica”: skręć, kochany, bo przed nami jest góra lodowa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj