Dziennik Gazeta Prawana logo

"Moja rezygnacja to skromna demonstracja"

12 października 2007, 13:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szefowa MSZ nie zareagowała w żaden sposób na oskarżenia Antoniego Macierewicza pod adresem swoich poprzedników. To powód odejścia Władysława Bartoszewskiego z Instytutu Spraw Międzynarodowych.

AGNIESZKA SOPIŃSKA: Pańska decyzja o rezygnacji z funkcji przewodniczącego Rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych jest ostateczna?
WŁADYSŁAW BARTOSZEWSKI*: Moje decyzje na ogół są ostateczne. Nawet jeżeli wydają się dziwne w danym momencie, to po latach okazuje się, że są one szanowane. 28 sierpnia pismem skierowanym do minister spraw zagranicznych Anny Fotygi poinformowałem ją, że podjąłem decyzję o rezygnacji z dniem 1 września z dalszego udziału w Radzie, a tym samym z przewodniczenia jej. Moja decyzja jest logicznie zrozumiała i nie wymaga łopatologicznego tłumaczenia.

Żadne argumenty nie są w stanie pana przekonać do zmiany zdania?
- Nikt mnie nie przekonywał. Nie podjąłbym takiej decyzji, gdybym widział, że pani minister spraw zagranicznych nie zgadza się z opinią wyrażoną przez Antoniego Macierewicza. Szefowa MSZ powinna zająć takie stanowisko publicznie. W ten sposób pokazałaby, że jest lojalna wobec dorobku swoich poprzedników. Moje stanowisko nie ma nic wspólnego z konkretną osobą. Niezależnie od tego, kto byłby ministrem, jego milczenie w sprawie oskarżeń o zdradę stanu byłych ministrów spraw zagranicznych spowodowałoby właśnie taką moją decyzję.

Pana decyzja jest swoistą demonstracją przeciwko bezkarności Macierewicza? Bardzo cichą i skromną demonstracją. Bo kto się interesuje Radą Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych? Może 0,0001 procenta wszystkich ludzi w Polsce.
- W ostatnich dniach interesują się nią wszyscy. Media się interesują. Ja tego nie nagłaśniam. Nie ma o czym mówić. Po prostu 85-letni człowiek rezygnuje z dalszego udziału w pewnej instytucji. I tyle.

Minister z prezydenckiej kancelarii Andrzej Krawczyk zapowiedział, że będzie pana przekonywać do zmiany stanowiska.
- Ale pan minister Krawczyk niczym mi nie zawinił. Bardzo go szanuję. Był on bardzo dobrym ambasadorem Polski w Czechach, zresztą był nim z mojej inicjatywy. Bardzo wysoko cenię jego działalność na tym stanowisku. Dobrze mu życzę, cieszy mnie, że i on odnosi się do mnie z sympatią i szacunkiem. Na tym koniec. Jego urząd nie ma nic do tej sprawy.

Premier powinien zdymisjonować Macierewicza?
- Nie jestem zainteresowany udzielaniem rad premierowi, który jest człowiekiem doświadczonym politycznie i o rady mnie nie pyta, nie musi pytać i nawet nie powinien tego robić. Ja nie jestem doradcą premiera.

*Władysław Bartoszewski, były minister spraw zagranicznych w rządach Józefa Oleksego i Jerzego Buzka

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj