Co prawda inne mniejsze samoloty typu "kontakty kulturalne" oraz "stosunki handlowo-gospodarcze" kontynuowały lot mimo niesprzyjającej pogody, ale to nie wystarcza.
Roboczą wizytę rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa w Polsce określiłbym jako wstęp do ponownego uruchomienia silników samolotu "rosyjsko-polskie kontakty polityczne". Wiadomo, że takie przygotowania wymagają czasu i wysiłku. Jeżeli maszyna długo stała na ziemi, jedna wizyta to stanowczo za mało. Ostatecznie owe silniki może uruchomić tylko spotkanie prezydentów Władimira Putina i Lecha Kaczyńskiego. Spotkanie ważne z kilku powodów.
Ostatnie dwa lata dowodzą, iż ochłodzenie kontaktów politycznych owocuje zerwaniem dialogu, hamuje współpracę organów rządowych, pozbawia pomocy państwa przedsiębiorców i wreszcie przeszkadza działać we wspólnym interesie.To niebezpieczna sytuacja, która grozi zdestabilizowaniem wszystkich aspektów rosyjsko-polskich stosunków. Obecna sytuacja wymaga nieustannego dwustronnego wysiłku, także aby nie dopuścić do powstawania nowych pól konfliktu. Wizyta Ławrowa jest dowodem, że Rosja nie chce dalszego zamrażania kontaktów politycznych – więcej, że ma dobrą wolę, by je poprawić. Niewiele osób w Polsce zwróciło uwagę na wypowiedź rosyjskiego ministra, który mówił, że rosyjsko-polskie relacje mają wartość samą w sobie.
Część polskich analityków i dziennikarzy lubi dyskutować o międzynarodowych przyczynach zwrotów w rosyjskiej polityce zagranicznej, w tym w polityce wobec Polski. Tym razem jednak moim zdaniem czynnik międzynarodowy nie odegrał specjalnej roli. W ciągu ostatnich dwóch lat pozycja Rosji na arenie światowej wyraźnie się wzmocniła. Okazało się, że złe stosunki z Warszawą w żaden sposób nie psują relacji Moskwy nie tylko z pozostałymi krajami Unii Europejskiej, ale i z samą Brukselą. Po prostu w tym czasie inicjatywa, jeżeli idzie o tworzenie wschodniego wymiaru unijnej polityki, przeszła z Polski do Niemiec. W tej chwili zdanie Finlandii w kwestii Rosji liczy się bardziej niż opinia rządu polskiego. Na wprowadzeniu rosyjskiego embarga na polską żywność natychmiast skorzystały inne kraje Unii, nie tylko starzy, ale i nowi członkowie.
Zmienił się także rozkład politycznych sił na Ukrainie. Kijów znowu wrócił do polityki wielokierunkowej. Nie deklaruje już stanowczej chęci wejścia do NATO. Ukraińscy analitycy
przestali uważać Polskę za adwokata ich państwa w Unii. Z kolei rozmieszczenie systemu obrony antyrakietowej przede wszystkim zależy od stosunków rosyjsko-amerykańskich, a nie zgody
Warszawy.
Bez resentymentów
Wizyta ministra Ławrowa otwiera drogę do normalizacji rosyjsko-polskich kontaktów. Już nie ma przeszkód, aby konstruktywną współpracę podjęły ministerstwa. To zaś z kolei będzie sprzyjało rozwiązywaniu nagromadzonych w okresie ochłodzenia problemów. W tym kontekście bardzo ważne wydaje się wznowienie działalności wspólnej Grupy do rozwiązywa trudnych kwestii. Fakt, że w skład owej Grupy wejdą historycy obu państw, świadczy, iż strona rosyjska wspólnie z Polakami chce wreszcie załatwić kwestie przeszłości. Bez tego bowiem nie da się zbudować poprawnych dobrosąsiedzkich stosunków. Jednocześnie Rosjanie proponują, aby na rosyjsko-polską historię patrzeć przez pryzmat przyszłości, a nie obecnych resentymentów.
Rosyjskie agencje informacyjne najwięcej uwagi poświęciły nie politycznemu, ale ekonomicznemu aspektowi polskiej wizyty Siergieja Ławrowa. Zacytowały zapewnienie ministra, że budowa Gazociągu Bałtyckiego w żaden sposób nie narusza polskich interesów i że nie będzie żadnego zakręcania kurka w biegnących przez Polskę tranzytowych rurociągach.
Rosyjski minister wyraził także nadzieję, że Warszawa pomoże Rosji w zdjęciu cła na sprzedaż rosyjskiego aluminium do Unii. Ze swej strony Ławrow obiecał jak najszybsze zdjęcie embarga na dostawy polskich artykułów spożywczych. Można mieć więc nadzieję, że do końca roku problem ten zostanie rozwiązany.
Wizyta Ławrowa powinna pomóc dalszemu rozwojowi dwustronnej współpracy kulturalnej. Chociaż ostatnie dwa lata dowiodły, że akurat kultura jest tą dziedziną, na którą złe stosunki
polityczne mają wpływ minimalny. Sprawa jest o tyle istotna, że polska kultura stanowi najkrótszą drogę do rosyjskich serc, a rosyjska do polskich.
W trakcie swojej wizyty rosyjski minister spraw zagranicznych zademonstrował bardzo wyważone podejście do kwestii możliwego rozmieszczenia na terytorium Polski elementów amerykańskiego systemu
obrony antyrakietowej. W tej chwili Rosjanie nie wykluczają możliwości współpracy w tej dziedzinie – współpracy opartej jednak na wspólnej ocenie zagrożeń.
Jasne przesłanki
Największym osiągnięciem wizyty jest zbliżenie do tego, co najważniejsze, czyli do spotkania prezydentów Putina i Kaczyńskiego. Wiem, że w Polsce pojawiły się głosy przestrzegające przed
przywiązywaniem zbytniej wagi do tego typu gestów, mam jednak inne zdanie w tej sprawie. W oświadczeniu rosyjskiego MSZ możemy przeczytać, że "w czasie pobytu w Warszawie minister
Ławrow zadeklarował gotowość do wspólnego przygotowania rosyjsko-polskiego spotkania na najwyższym szczeblu. Rozumie się przez to współpracę w celu zapewnienia odpowiedniej atmosfery i przy
zabezpieczeniu interesów obu stron znalezienie sposobu poprawy kontaktów dwustronnych". W tym napisanym dyplomatycznym żargonem komunikacie ważne jest jedno – jasne określenie
przesłanek niezbędnych do zorganizowania takiego spotkania. Jakie to przesłanki?
Przede wszystkim rozmowy muszą być dobrze przygotowane. Najważniejsze nie są miejsce ani czas, ale tematy. Niestety z tym mogą być pewne problemy. Tematem nie mogą bowiem być wzajemne pretensje i spory historyczne. Podstawę rozmów powinny stanowić wspólne projekty w rozmaitych dziedzinach, głównie wspólne inwestycje oraz dalsze rozwijanie współpracy.
Nie bez powodu w trakcie swojej wizyty Siergiej Ławrow mówił o wielkich projektach gospodarczych. W pierwszej kolejności chodzi o inwestycje energetyczne. To może być zarówno udział polskich przedsiębiorstw w budowie Gazociągu Bałtyckiego, jak i udział rosyjskich koncernów w modernizacji polskich rurociągów oraz sieci przesyłowych, elektrowni, budowie zbiorników na gaz, elektrowni atomowych itp. Wszystko to zależy od dobrej woli i inicjatywy z polskiej strony.
Problem w tym, że rozchodzenie się w ostatnich latach energetycznych interesów Rosji i Polski znacznie zawęziło pole współpracy i przeszkadza w nawiązaniu nowych perspektywicznych kontaktów. Tymczasem, mimo podejmowanych przez Warszawę prób zapewnienia sobie alternatywnych dostaw surowców energetycznych, Rosja długo jeszcze pozostanie gównym dostarczycielem gazu i ropy naftowej dla Polski. Współpraca w sferze energetyki pozostanie więc ważnym punktem kontaktów dwustronnych.
Istnienie całego systemu rurociągów zapewniło Polsce dostawy rosyjskiej ropy i gazu po korzystnych cenach. To właśnie stosunkowo tanie surowce energetyczne przyciągają do Polski kapitał zagraniczny i sprawiają, że polskie wyroby są konkurencyjne na europejskich rynkach. Dywersyfikacja dostaw będzie musiała tę konkurencyjność obniżyć, a co za tym idzie wpłynie negatywnie na wzrost ekonomiczny. Dlatego, zamiast wydawać ogromne pieniądze na budowę nowych rurociągów i terminali, Polska powinna układać sobie dobre stosunki z Rosją.
W tym kontekście istotne stają się nieufność i brak wiary w dobre intencje Moskwy. Fakt, iż geopolityczne i energetyczne interesy Polski oraz Rosji wydają się sprzeczne, hamuje i może dalej hamować rozwój relacji dwustronnych. Zmiękczyć różnice, przywrócić zaufanie i wiarę jest w stanie tylko dialog na najwyższym szczeblu.
Wygląda na to, że aby uruchomić silniki samolotu „polsko-rosyjskich stosunków politycznych”, konieczne są skomplikowane i czasochłonne prace przygotowawcze. Ich
rozpoczęcie wcale jeszcze nie gwarantuje, że samolot wzniesie się w powietrze. Nie pozostaje jednak nic innego jak wiara, że silniki zaczną pracować, samolot wystartuje i jeszcze raz weźmie
kurs na pełnowartościowe państwowe, dobrosąsiedzkie rosyjsko-polskie stosunki.
Nikołaj Bucharin – politolog, specjalista od Europy Środkowej Instytutu Badań Międzynarodowych i Ekonomicznych Rosyjskiej Akademii Nauk.