Dziennik Gazeta Prawana logo

"Polska jest w stanie zmienić Unię Europejską"

12 października 2007, 13:52
Ten tekst przeczytasz w 11 minut
"Wasz kraj będzie miał coraz większy wpływ na Unię Europejską. Porusza mnie historia Polski, a zwłaszcza ruchu „Solidarność”. W zeszłym roku, kiedy byłem w Gdańsku, wielokrotnie podkreślałem, że nie ma i nie będzie Europy bez solidarności i bez wolności" - mówi Jose Manuel Barosso w rozmowie z "Faktem".

Dorota Łosiewicz, Łukasz Warzecha: Jaki powinien być dalszy los traktatu konstytucyjnego? Czy Unia Europejska w ogóle potrzebuje takiego dokumentu? Co do tej dyskusji mogłaby wnieść Polska?
Z jednej strony, 15 państw członkowskich już ratyfikowało traktat, oczekiwane są następne ratyfikacje. Z drugiej strony, Francja i Holandia powiedziały "nie w trakcie referendów przeprowadzonych w tych krajach. W tej sytuacji komisja zaproponowała rozpoczęcie szerokiej debaty publicznej, czyli realizację planu "D „debata, dialog, demokracja. Następnie komisja postanowiła podjąć działania z jednej strony mające na celu poprawę ogólnej sytuacji w Unii Europejskiej, z drugiej powrót do debaty pod hasłem: "Europa rezultatów, pokazującej obywatelom, co Europa może dla nich zrobić. Debata ta jest połączona z planem rozwiązania kwestii konstytucyjnych do roku 2008, co z całą pewnością musi nastąpić.
Komisja zgadza się co do zasad, wartości i istoty konstytucji. Europa potrzebuje takiego dokumentu, aby stać się bardziej skuteczna, przejrzysta i demokratyczna. We wszystkich kwestiach, począwszy od energii po bezpieczeństwo, musimy wypracować wspólną strategię europejską. Żeby się nam udało, powinniśmy postępować zgodnie z planem i trzymać się kalendarza. To zadanie spoczywa na barkach wszystkich państw członkowskich, a szczególnie pięciu krajów, które będą w najbliższym czasie przewodniczyć UE. Unia Europejska poprosiła te kraje o specjalny wysiłek. Decydująca będzie tu rola Niemiec w trakcie ich prezydentury w roku 2007.
W przyszłym roku obchodzimy 50. rocznicę podpisania traktatu rzymskiego i oczekujemy w związku z tym nowego, głębokiego zaangażowania się krajów europejskich. W uroczystej deklaracji podkreślimy znaczenie Europy w zglobalizowanym świecie. Oczywiście liczymy na Polskę i mamy nadzieję, że jej wkład w debatę nad traktatem konstytucyjnym będzie istotny.

Jaki jest dziś wizerunek Polski w Brukseli? Czy pogorszył się w ciągu ostatniego roku? Czy są powody do niepokoju?
Polska aktywnie uczestniczy w pracach Unii. Jestem przekonany, że wasz kraj będzie miał coraz większy wpływ na nasz wspólny projekt. Współpracuję na co dzień z waszą byłą minister do spraw europejskich Danutą Hübner, obecnie komisarz ds. polityki regionalnej. Polscy urzędnicy cieszą się dobrą opinią. W sierpniu wasz premier Jarosław Kaczyński przyjechał z pierwszą zagraniczną wizytą do Brukseli. Odwiedził Komisję Europejską.
Wasza sytuacja ekonomiczna jest dobra. Polska jest dużym europejskim krajem, pracującym nad sztuką dialogu i kompromisu, będącą znakiem firmowym Europy.
Osobiście porusza mnie historia Polski, a zwłaszcza ruchu "Solidarności. W zeszłym roku, kiedy byłem w Gdańsku, wielokrotnie podkreślałem, że nie ma i nie będzie Europy bez solidarności i bez wolności.

Czy jest szansa na stworzenie wspólnej polityki energetycznej UE, na czym Polsce szczególnie zależy? Czy w tej sferze kraje UE wykazują odpowiednią solidarność?
Polityka Unii Europejskiej nie może być dłużej traktowana jako element dodatkowy, obok 25 czy 27 narodowych polityk krajów członkowskich często o rozbieżnych interesach. Unia Europejska powinna mówić jednym głosem, aby zagwarantować bezpieczeństwo dostaw energii. Dlatego na początku 2007 roku komisja ma zamiar zaproponować strategiczny plan polityki energetycznej UE, łączący plany działania na lata 2007-2008 z długoterminową wizją aż do roku 2030. Trwałe i niezawodne zaopatrzenie w energię nie będzie możliwe, jeśli rynki energetyczne nie będą całkowicie otwarte i nie będą działały na zasadach konkurencji. Dlatego Komisja Europejska jest zdecydowana stworzyć wewnętrzny rynek energetyczny. Do tego celu można zmierzać na różne sposoby: poprzez badania konkurencyjności w sektorze energetycznym, poprzez nowe propozycje związane z dystrybucją energii albo poprzez sankcje przeciwko krajom członkowskim, które nie wprowadzają w życie dyrektyw Unii. Chcę wierzyć, że istnieje w tej kwestii solidarność między krajami członkowskimi, zaś Polska także tutaj ma swoją rolę do odegrania.

Powiedział pan niedawno, że po poszerzeniu Unii o Rumunię i Bułgarię na jakiś czas powinna nastąpić przerwa w przyjmowaniu nowych członków?
Niedługo dojdzie do piątego rozszerzenia Unii Europejskiej. 26 września w Parlamencie Europejskim zaprezentowano raport na temat Bułgarii i Rumunii. Ucieszyłem się wtedy, że w 2007 roku Europa będzie miała około 500 milionów obywateli. To decyzja historyczna i jestem przekonany, że doprowadzi ona do wzmocnienia Unii Europejskiej.
Jeśli chodzi o perspektywy na przyszłość i przyjęcie nowych krajów, podczas Rady Europejskiej w grudniu 2006 komisja przedstawi raport dotyczący "zdolności do rozszerzenia lub lepiej naszej "zdolności do przyszłej integracji. Ten dokument będzie obejmował wszystkie sfery: budżet Unii, instytucje unijne i wspólną politykę.
Unia powinna stworzyć takie warunki, aby została zachowana i wzmocniona jej zdolność do działania i podejmowania decyzji, a w miarę upływu czasu także do rozszerzenia na nowe państwa członkowskie.
W tym kontekście rzeczywiście powiedziałem, że kolejne poszerzenie nie jest możliwe bez reformy instytucjonalnej. To oczywiste. Poza tym traktat nicejski zobowiązuje nas do podjęcia decyzji co do przyszłego składu komisji. Innymi słowy, po przyjęciu Bułgarii i Rumunii bez rozwiązania kwestii instytucjonalnych nie będzie możliwe kontynuowanie rozszerzenia, które pozostaje naszym celem historycznym. Nie oznacza to, że proces negocjacji się zatrzyma: będziemy nadal respektować nasze zobowiązania.

Co z Turcją?
Decyzja na temat rozpoczęcia negocjacji z Ankarą została podjęta jednogłośnie przez wszystkie kraje członkowskie, które dały komisji mandat do prowadzenia rozmów. Zobowiązaliśmy się do ich kontynuowania w całkowitej zgodzie z naszymi zasadami demokratycznymi, ekonomicznymi i prawnymi. Negocjacje trwają. Ich tempo będzie oczywiście zależeć od postępu tureckich reform. Dotyczy to także zobowiązań Turcji w stosunku do Cypru.
Nie możemy przewidzieć końcowego rezultatu. Dzisiaj Turcja nie może przystąpić do Unii, ponieważ nie jest na to gotowa ani ona, ani my. Tak więc na pytanie, czy Turcja może stać się dzisiaj członkiem Unii, odpowiedź brzmi "nie. Któż jednak może powiedzieć, jak będzie wyglądać sytuacja w Turcji i w Europie za 10, 15 czy 20 lat? Jedna rzecz jest pewna: powiedzenie Turcji zdecydowanego "nie, bez żadnego uzasadnienia, zostałoby odczytane na świecie jako wyraz arogancji z naszej strony i byłoby poważnym błędem.

Co z Ukrainą? Czy można przewidzieć, kiedy ma ona szansę przystąpić do UE? Jaką rolę Polska powinna odgrywać w tym procesie?
Mam nadzieję, że Ukraina nadal będzie się starać o nawiązanie bliższych relacji z Europą i że nowy rząd będzie popierał niezbędne reformy. Dla stabilności politycznej Ukrainy bardzo ważny jest jej rozwój gospodarczy. Unia Europejska jest po to, aby wspomóc Ukrainę w tej sferze.
We wrześniu Komisja Europejska zaproponowała wytyczne do negocjacji w sprawie nowego, wzmocnionego układu z Ukrainą. Ma on zastąpić istniejący układ o partnerstwie i współpracy. Te propozycje zostały przekazane do zatwierdzenia Radzie Europejskiej z perspektywą rozpoczęcia rozmów na ten temat w 2007 roku.
Polska, bezpośredni sąsiad Ukrainy i kraj, z którym łaczą ją silne więzy historyczne, w naturalny sposób powinna się znaleźć w centrum tego procesu.

Czy jest szansa na wzmocnienie militarnego znaczenia UE? Czy to w ogóle jest potrzebne?
Jeśli chodzi o plan obrony Unii Europejskiej, tu mamy jeszcze wiele do zrobienia, ale paradoksalnie jest to jedna z dziedzin, w której czynimy największe postępy. Udział Unii w interwencjach militarnych w takich miejscach, jak Demokratyczna Republika Kongo, Kosowo czy Bośnia jest coraz bardziej widoczny. Europejczycy odegrali również ważną rolę we wzmocnieniu sił pokojowych Narodów Zjednoczonych UNIFIL w trakcie konfliktu w Libanie w sierpniu tego roku, a także w Afganistanie, gdzie zaangażowało się wiele państw członkowskich. Na pewno do militarnego wzmocnienia UE potrzeba woli politycznej oraz bliskiej współpracy w dziedzinie przemysłu zbrojeniowego.

Czy Polska powinna jaśniej określić swój harmonogram wejścia do strefy euro?
Polska, podobnie jak inne nowe państwa członkowskie, zobowiązała się w traktacie akcesyjnym do przyjęcia wspólnej waluty. Jednak wcześniej trzeba spełnić tak zwane kryteria konwergencji. Nie został jeszcze określony żaden precyzyjny termin przystąpienia do strefy euro. Poza tym jest oczywiste, że określenie przez państwo członkowskie konkretnej daty pozwala na przeprowadzenie w danym kraju niezbędnych reform finansowych i działa jako czynnik mobilizujący dla gospodarki.

José Manuel Barroso (50 l.), przewodniczący Komisji Europejskiej, polityk portugalski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj