Dziennik Gazeta Prawana logo

Charlie LeDuff: Detroit to klucz do zrozumienia Ameryki [ROZMOWA]

9 czerwca 2019, 10:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Detroit
Detroit/PAP Archiwalny
Zarówno Obama, jak i Trump zostali wybrani w akcie buntu przeciwko skorumpowanemu establishmentowi. Wyborcy mieli i mają nadzieję, że ktoś to wreszcie wysadzi w powietrze. Po eksplozji i tak nie może być gorzej, niż jest teraz - mówi DGP Charlie LeDuff, amerykański reporter i pisarz, laureat Nagrody Pulitzera.

W jaki sposób Detroit stało się kluczem do zrozumienia współczesnej Ameryki?

W taki sposób, że wzięło i zbankrutowało. A kiedy brakuje pieniędzy, nie masz już za co gipsować pękniętych ścian. Wszystkie szczeliny stały się nagle widoczne, najpierw w Detroit, a potem w całej Ameryce. Kwestie rasowe, edukacja, środowisko, inwestycje, praca. Tak się składa, że najważniejszym z amerykańskich kolorów nie jest dziś biały ani czarny – najważniejszym kolorem jest zielony. Kolor naszej waluty. Gdy brak kasy – zaczynają się resentyment i nienawiść.

Co się wydarzyło w mieście już po publikacji twojej książki "Detroit. Sekcja zwłok Ameryki"?

Po pierwsze, wspomniane bankructwo. Po drugie, wprowadzono w mieście zarządzanie kryzysowe oraz program cięć i oszczędności – konsekwencje tego programu są między innymi takie, że pracownicy sektora publicznego stracili część uprawnień emerytalnych i ubezpieczeniowych. Powiedzmy, że policjant na służbie zostaje postrzelony i staje się niezdolny do pracy. W obecnej sytuacji pracodawca nie zapewnia mu stosownej opieki medycznej. Możesz mieć trzy dekady służby za sobą, ale dopóki nie skończysz 67 lat, nic to miasta nie obchodzi. Jeśli oficer policji zginie podczas pełnienia obowiązków, za pogrzeb płaci jego żona, a nie miasto.

Trudno w to uwierzyć.

Owszem, ale to prawda. Krach finansowy Detroit był największym miejskim bankructwem w historii Stanów Zjednoczonych – a po nim nastąpiło jeszcze większe szaleństwo. Nikczemnie potraktowano choćby edukację: nie pozwolono szkołom na jakiekolwiek inwestycje w infrastrukturę, nawet naprawy. Jednocześnie zwolniono z podatków miliardera Dana Gilberta, który dostał ofertę zakupu wielu kluczowych budynków w centrum miasta – gość oczywiście nie podzielił się z miastem swoimi dochodami z tytułu użytkowania tych nieruchomości. W ogóle nie było mowy o tym, żeby miał się czymkolwiek dzielić. Rozumiem – chodziło o subsydiowanie nowych miejsc pracy, ale, do jasnej cholery, jest też coś takiego jak miejski budżet, co nie? Jeśli miejski budżet świeci pustkami, to nie ma policji, nie ma straży pożarnej, nie ma karetek pogotowia, nie ma szkół. Powraca za to korupcja. Innymi słowy, nie wyciągnęliśmy z bankructwa żadnych wniosków, wyjąwszy taki paradoks: żeby usprawnić działanie systemu szybkiego reagowania na sytuacje nadzwyczajne, zabraliśmy pieniądze i poczucie bezpieczeństwa ludziom bezpośrednio za to reagowanie odpowiedzialnym. Wiesz, co robią ludzie traktowani w ten sposób?

Są niezadowoleni?

Po prostu wyjeżdżają. Ci, których jeszcze na to stać. W mojej opinii można to nazwać johannesburskim modelem rozwoju. A przy tym to przybiera kształt błędnego koła – pogrążone w kryzysie i korupcji miasto nie jest w stanie spłacać żadnych należności, nie jest w stanie nawet chronić tego, co zostało po bankructwie. W międzyczasie przechodzi specyficzną ewolucję społeczną. Detroit jest dziś biedne i czarne, jakiś czas temu też było biedne i czarne, ale miało też swoją czarną klasę średnią. Jeszcze wcześniej było białe – z białą biedotą i białą klasą średnią. Biali wynieśli się z miasta. Niedawno wyniosła się również czarna klasa średnia. W obecnym Detroit prawie wszyscy są biedni, czarni i mają kłopoty finansowe: nie tylko miasto nie ma kasy, ale mieszkańcy też nie mają. Tak właśnie powstają klasowe barykady między biednymi i bogatymi. Nie czujesz w powietrzu smrodu nadciągającej wojny? Powinniśmy o tym jak najwięcej rozmawiać. Ale my mieliśmy w d… rozmowę o powinnościach administracji wobec obywateli i obywateli wobec administracji, woleliśmy o tym nie myśleć – i co się zdarzyło? Zdarzył się, bracie, rok 2008.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj