Polska oazą egalitaryzmu? Czytając program wyborczy PiS-u i słuchając premiera, można odnieść wrażenie, że wkrótce nią się stanie. – Staramy się zmniejszać nierówności, bo można postawić znak równości między nierównościami a napięciami społecznymi. Dlatego współczynnik Giniego, który w najbardziej popularny sposób mierzy nierówności, spada – chwalił się dość ogólnikowo premier Mateusz Morawiecki podczas jednego z wrześniowych spotkań. Program wyborczy jego partii jest bardziej konkretny: "Wskaźnik Giniego w latach 2008–2015 spadał średnio o 0,175 punktu procentowego rocznie, a w latach 2015–2018 aż o 0,7 punktu rocznie, czyli cztery razy szybciej". W domyśle: to wszystko nasza zasługa.

Rzadko przyznaję rację premierowi, ale tym razem to zrobię: nierówności społeczne faktycznie się zmniejszają. Tylko że ani premier Morawiecki, ani żaden inny premier nie mają z tym zjawiskiem za wiele wspólnego. A właściwie to nic.

Sorry, Bill, nie ma się czym chwalić