Dziennik Gazeta Prawana logo

Mazurek: Kaczyńskiego wojny astralne

17 listopada 2007, 12:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Każdy wie, że jest On wybitnym strategiem i analitykiem obdarzonym przy tym naturalnym ciepłem i wyrafinowanym poczuciem humoru. Ma wyjątkową pamięć i potrafi śpiewać w dwu głosach jednocześnie. To oczywista oczywistość, że Jarosław Kaczyński ma tak wiele zalet, że nawet Lech nie potrafi ich zliczyć - pisze publicysta DZIENNIKA Robert Mazurek.

Jedyną drobniuteńką rysą na tym krysztale jest niezbyt szczęśliwa ręka do ludzi. Ot po prostu, gdy tylko ktoś go opuszcza, okazuje się łajdakiem, łotrem i łobuzem, że pozostaniemy tylko przy literze "ł". O jakichkolwiek kwalifikacjach takiego delikwenta aż żal mówić: po prostu kompletne zero, tłuk i jełop.

Pierwszy przekonał się o tym Kazimierz Marcinkiewicz, premier wybitny. Gdy ustępował z urzędu, ów dobry premier usłyszał o sobie wiele ciepłych słów. Przeciętny premier Marcinkiewicz ośmielił się jednak mieć swoje zdanie, więc usłyszał, że jego kwalifikacje ograniczają się do potańcówek i wizyt w domach starców. Po prostu fatalny premier i kompletna wtopa.

Z Radkiem Sikorskim było jeszcze gorzej. Początek - patrz jak wyżej. Szkoda, że musimy się rozstać, ale pan taki wybitny, mądry, wykształcony, przystojny i tak pięknie pan z tym spadochronem skoczył, że na pewno będziemy jeszcze współpracować. Niech pan wpadnie w tygodniu, to pokażę panu amfibię na resorach i żołnierzyki.

Radek wolał wpadać do Tuska. To, że okazał się wtedy nielojalnym dyletantem, to pikuś. Jest również zdrajcą, a teraz słyszymy, że i szpiegiem połowy wywiadów świata, w tym kilkunastu wywiadów prasowych.

Dopóki Bogdan Borusewicz popierał Lecha Kaczyńskiego, był bohaterem znanym z poświęcenia i nonkonformizmu. Dziś ten sługus Platformy to łasy na stanowiska i zaszczyty, żądny służbowej fury i komóry nieudacznik. Trójka pisowskich niezadowolonych już usłyszała, że PiS właściwie przegrało przez nich, niczego partii nie dali, a ministrami byli tak żałosnymi, że słów szkoda.

Jeśli zdecydują się odejść z partii, usłyszą więcej. Tak to bowiem już jest, że prawda o odstępcach od Kaczyńskiego jest dawkowana stopniowo. Prawdopodobnie dlatego, że podana w całości mogłaby zabić. Śmiechem. Człowiek złośliwy podsumowałby to krótko i - nie bójmy się tego słowa - prymitywnie: facet jak obrażone dziecko mówi koleżce z piaskownicy na odchodne "gupi jesteś".

Ale przecież my wiemy, że to nie tak. Po prostu ludzie ci, niczym księżyce, sens swój mieli tylko w orbicie Jarosława, światłem odbitym świecili. W miarę oddalania się od gwiazdy tracą blask. Może się nawet zdarzyć, że wkrótce zostanie sama gwiazda. W końcu jej celem jest zniszczenie układu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj