Dziennik Gazeta Prawana logo

Rokita jeszcze tu wróci

21 listopada 2007, 22:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nowy szef rządu Jan Rokita nie chciał spotkać się z ustępującym premierem Tuskiem. Ten zostawił mu więc list i zarządził remont w gabinecie oraz odszczurzanie w całym gmachu, więc Rokita urzęduje chwilowo w przyczepie kempingowej pod kancelarią, a listopad 2011 roku jest bardzo chłodny - pisze w DZIENNIKU Robert Mazurek.

Oburzone arogancją premiera PO i PiS wydały wspólne oświadczenie, ale nikt nie zwrócił uwagi na opozycję pozaparlamentarną. Istniejąca od roku partia "Do Boju Polsko, o, o!" znokautowała w wyborach konkurencję, zdobywając prawie dwie trzecie miejsc. Stronnictwo stworzyli rozłamowcy z PO oraz większość byłego PiS-u. Rodzicami chrzestnymi nowego ugrupowania stali się na kongresie założycielskim Władysław Bartoszewski i Doda odśpiewujący w duecie "Sto lat!" nowemu liderowi Janowi Rokicie, wręczając mu przy okazji laleczkę Schetyny z powbijanymi szpileczkami.

Jeszcze dwa lata wcześniej, choć popularność Tuska spadała, nic nie zwiastowało klęski, którą przyniosły wybory prezydenckie. Do dziś nie wiadomo, jakim cudem wygrał je Lech Kaczyński, który według sondaży przegrywał nawet z Sabą. Nieoczekiwanie w obozie władzy zaroiło się od kandydatów: Sikorski, Komorowski, Gronkiewicz-Waltz, oczyszczona z zarzutów przez samą Julię Piterę minister zdrowia Beata Sawicka... Prawybory polegały na tym, że kandydaci wymordowali się nawzajem. Nie lepiej było na lewicy: Cimoszewicz, Szmajdziński, Olejniczak, Borowski. W końcu swą kandydaturę zgłosił nawet sympatyzujący z SLD połykacz ognia. Druga tura Kaczyński - połykacz ognia była tylko formalnością, tym bardziej że połykacz spalił na dwa tygodnie przed głosowaniem swój sztab. Był to godny samego Pyrrusa triumf Jarosława Kaczyńskiego.

Irlandzkiego cudu nie było, emigranci nie wrócili, a Tuska pogrążył ostatecznie wyjazd szefa jego kancelarii. Tomasz Arabski rzucił pracę w stolicy i otworzył w Glasgow "Arabski bar". Oczywiście z kebabem. Tuskowi nie pomogły codzienne ekskluziwy w "Fakcie" o tym, jak sam robi ogórkową, pierze skarpetki i przeprowadza staruszki przez ulicę, tym bardziej że staruszką okazał się ucharakteryzowany Schetyna.

Za to Ludwik Dorn po tym, jak w 2009 roku zrezygnował z mandatu poselskiego, zrobił karierę w biznesie. Najpierw okazało się, że Saba to multimedalistka, której szczenięta są warte więcej niż konie ze stadniny w Janowie Podlaskim. Za jeden miot Dorn kupił sobie czerwone maserati. Często parkuje nim pod TVN, które wykupił po zwycięstwie w ostatniej edycji nowego szoł "Gwiazdy tańczą na rolkach".

Tusk zapewnia, że jeszcze wróci. Na razie razem z Kaczyńskim reaktywują PO-PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj