Dziennik Gazeta Prawana logo

Tańce wojenne wokół traktatu

27 marca 2008, 01:57
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Andrzej Morozowski
Andrzej Morozowski/Inne
W żargonie teatralnym mówi się czasem o aktorze, że "się zagrywa". Oznacza to, że wymyśla on jakiś greps, za pomocą którego zdobywa na chwilę poklask widowni. Wydaje mu się, że gdy będzie ten greps przedłużał, widzowie zgotują mu owację na stojąco. Taki aktor nie zauważa, że już po chwili widzowie są grepsem znużeni i nikogo on już nie bawi - pisze w DZIENNIKU Andrzej Morozowski, publicysta TVN.

Mam wrażenie, że właśnie w takiej sytuacji znalazł się Jarosław Kaczyński, żądając ustawy zabezpieczającej sukces, jaki prezydent osiągnął, podpisując traktat europejski. Wydaje mi się, że na początku lider PiS - mówiąc, że jego partia zagłosuje za ratyfikacją pod pewnymi warunkami - traktował to oświadczenie jak mrugnięcie okiem do skrajnie prawicowego elektoratu. W sytuacji gdy w Radiu Maryja zaczęto źle mówić o traktacie, takie mrugnięcie miało oznaczać: i ja podzielam te obawy, jestem więc jednym z was.

Na to mruganie Platforma początkowo nie reagowała. I być może właśnie ta bezczynność PO spowodowała, że lider PiS zaczął "się zagrywać”. Może wydawało mu się, że milczenie PO oznacza słabość? A może to, że politykom partii rządzącej tak zależy na traktacie, iż zgodzą się na wszystko, by tylko sprawnie i szybko go ratyfikować? Z kolei specjaliści Platformy od PR zauważyli, w jak niezręcznej sytuacji znalazł się brat bliźniak lidera PiS. To przecież prezydent zapewniał, że zgodził się na podpisanie traktatu tylko dlatego, że wynegocjował jakieś specjalne w nim zapisy, dzięki którym Polska będzie miała do powiedzenia w Unii tyle co największe państwa wchodzące w jej skład. Politycy PO zaczęli więc pytać, dlaczego - skoro podpisanie traktatu było sukcesem - teraz trzeba jakichś specjalnych zabezpieczeń. Przecież dobrze wynegocjowany traktat międzynarodowy ma służyć przez lata i zabezpieczać podpisujące go strony bez względu na to, jak zmieniają się rządy w krajach sygnatariuszach. Ale PO gotowa była na początku wojny o traktat na jakieś ustępstwa. Na preambułę do ustawy ratyfikacyjnej. Wydawało się więc, że politycy obu największych partii odprawią przed swoimi wyborcami wojenne tańce, do których wszyscy dawno już przywykli i na które nikt już nie zwraca uwagi, a potem wodzowie wypalą wspólnie fajkę pokoju i rozejdą się, wmawiając swoim szczepom, że każdy z nich pokonał przeciwnika i osiągnął olbrzymi sukces.

Nagle jednak obie strony zaczęły dążyć do zaostrzenia konfliktu. Z jednej strony Przemysław Gosiewski ostentacyjnie zbojkotował zaproszenie na rozmowy od marszałka Sejmu, z drugiej - politycy PO mówią, że skoro nie da się traktatu ratyfikować w Sejmie, to potrzebne będzie referendum, a wraz z nim wcześniejsze wybory. W tym momencie na scenę wkroczył prezydent. Być może właśnie to niezręczne prezydenckie wkroczenie na scenę spowodowało, że PO zaczęła grać na czas. Wszyscy wiedzą przecież, że Tusk chce zająć miejsce Lecha Kaczyńskiego w fotelu prezydenckim. Gdy więc na głowę państwa zaczęły sypać się gromy, dla polityków PO stało się jasne, że czas gra na ich korzyść.

Dziś ma jednak dojść do spotkania prezydenta z premierem. Będzie to właśnie scena wspólnego palenia fajki pokoju. Jednak na "zagrywaniu się” przy dochodzeniu do tej sceny PiS i jego lider bardzo dużo stracili. Taniec wojenny, który zaprezentowali, zwolenników nie przysporzył, był więc niepotrzebny. Co więcej, mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński uważa się za mistrza takich tańców i tańczy je nie po to, by osiągnąć jakiś cel, lecz po to, by podziwiano nowe figury, które dla tych tańców wymyśla.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj