Zawsze pan będzie ten gorszy?
Nie mam z tym problemu.
Ludzie mają problem.
Mają. Szczególnie mężczyźni, kiedy się ze mną spotykają. I to różni, księża nawet. Chcą się porównywać. Mówią: ja też bym zabił dla swojej żony, ja też bym zabił, jeśli ktoś by mnie dręczył, szantażował, nie pozwalał żyć. Zawsze pytam: a potrafiłby pan z tym żyć? I łup, zastanowienie.
Reklama
Był „Dług” Krzysztofa Krauzego, teraz jest „Mój dług”, którego jest pan współscenarzystą. Film wszedł do kin, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie. Teraz jest na Cineman.pl, a w wakacje na Festiwalu Dwa Brzegi.
Chcieliśmy zdjęcia realizować w Grodzisku Mazowieckim, w tamtejszym więzieniu, które stoi puste. Tam kiedyś Konrad Niewolski reżyserował swoją „Asymetrię”. Od nas Centralny Zarząd Służby Więziennej zażądał scenariusza.
Znali pana historię, od dręczenia, zabójstwa, do ułaskawienia, widzieli film „Dług”. Dał pan scenariusz?
Dałem, producent dał. I zażądano zmian w scenariuszu.
Co się nie podobało?
Na razie nie będę wyważał drzwi, bo wiem, że mam dużo do załatwienia w polskich więzieniach. W efekcie nie wpuszczono nas jednak do więzienia w Grodzisku. I zaczęliśmy szukać innego obiektu. Znaleźliśmy Kalisz, puste więzienie należące wtedy do miasta i - jak się okazało - przekazywane Szkole Wyższej Wymiaru Sprawiedliwości. Był pośpiech, żeby zrobić zdjęcia. Kiedyś miałem wykład w centralnym ośrodku szkoleniowym służby więziennej dla 300 funkcjonariuszy. Pamiętam, że byłem jedynym cywilem. Mówiłem, że zostałem skazany na 25 lat, koniec kary wyznaczono na 2019 r., ułaskawiono mnie w 2005 r. i jestem tu po to, żeby opowiedzieć o więzieniu z innej perspektywy.
Słuchali?
Na pewno słyszeli. Mam wrażenie, że Służba Więzienna nie chce, żebym opowiadał o systemie więziennictwa w Polsce, wskazując konkretne sprawy.
Mówi pan teraz o nadużyciach.
W więzieniu powinno się urzeczywistniać prawo, a tam prawo jest niemal codziennie łamane.