Dziennik Gazeta Prawana logo

Korespondent wojenny: To jest bój na wyniszczenie. Kto się pierwszy zmęczy, kto pierwszy wykrwawi [ROZMOWA]

zniszczenia
Zniszczenia w mieście Wołczańsk w obwodzie charkowskim/PAP
"Wypalenie, zmęczenie wojną odegrają gigantyczną rolę, bo to jest bój na wyniszczenie. To, kto się pierwszy zmęczy, kto pierwszy wykrwawi, będzie miało decydujący wpływ na losy konfliktu" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Paweł Pieniążek, korespondent wojenny, współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, autor książki "Opór. Ukraińcy wobec rosyjskiej inwazji".

Michał Potocki: Zacznijmy od zdjęcia z okładki pańskiej książki: kobieta macha ukraińską flagą, stojąc na dachu samochodu. Cała jej sylwetka wyraża niesamowitą paletę emocji. To Izium?

Paweł Pieniążek: To akurat Chersoń, którego w książce nie opisuję.

Niech pan opowie, jak powstało.

Do Chersonia dostałem się następnego dnia po tym, jak został odbity. Dostęp do miasta był trudny, bo władze ukraińskie nie chciały za szybko wpuścić tam dziennikarzy, więc tym bardziej mi zależało. Udało mi się przemknąć w aucie policyjnym, tak ominąłem trudne posterunki. Książka była już w redakcji i nie chciałem na siłę czegoś do niej dodawać, zwłaszcza że wyzwolenie okolic Charkowa spinało mi całą opowieść. Mam problem, żeby opisać emocje, które towarzyszyły Chersoniowi. Żadna propaganda nie wymyśliłaby takiej radości. Jakby jednego dnia Ukraina 10 razy wygrała piłkarskie mistrzostwa świata. Ludzie tańczyli, śpiewali, machali flagami, które miesiącami mieli zakopane w ziemi, poukrywane w szufladach, pudełkach po butach. Grała muzyka, dzieciaki tańczyły, każdy żołnierz, który się tam pojawiał, był wyściskiwany. Nie było trudno o emocjonalne zdjęcie. Raj dla dziennikarza. Tym bardziej nie mogłem zrozumieć, że ukraińskie władze ograniczały tam dostęp.

Ponoć nie chciano, by media dotarły do Chersonia przed Wołodymyrem Zełenskim.

Takie magiczne chwile trwają bardzo krótko. Czwartego dnia po wejściu ukraińskiej armii już tego nie było. Wciąż była radość, ale inna. Z kolei entuzjazm w obwodzie charkowskim był przemieszany z melancholią, ze smutkiem. Tam za okupację w dużym stopniu odpowiadali obywatele Ukrainy podlegli Donieckiej Republice Ludowej (DRL). Strasznie gnębili miejscowych. Z kim nie rozmawiałem, trafiałem na okropne historie. W Chersoniu było inaczej, miasto w zasadzie ocalało. Niektórzy też byli doświadczeni torturami czy pobiciami, ale nie na taką skalę jak w Iziumie, w dodatku mocno zniszczonym działaniami wojennymi.

Mówiłem o palecie emocji, bo w oczach tej kobiety stojącej na dachu auta widać nie tylko radość. Jest też gniew.

Okrzyk bitewny.

Dowód determinacji. „Opór” jest w gruncie rzeczy właśnie o niej.

Opowieść o terenach dezokupowanych jest opowieścią o determinacji. Chersoń jest dobrym przykładem. Po wkroczeniu Rosjan ludzie protestowali na jego ulicach, szli z flagami i koktajlami Mołotowa na transportery opancerzone. Nic takiego nie działo się w żadnym mieście zajętym przez Rosjan w 2014 r.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKorespondent wojenny: To jest bój na wyniszczenie. Kto się pierwszy zmęczy, kto pierwszy wykrwawi [ROZMOWA] »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj